Kolorowo, od serca i z pomysłem. Jeże pobiegły dla czworonogów.

Setki zielonogórzan pobiegło w Biegu Jeża dla psiaków z zielonogórskiego schroniska. Tygrysy, motyle, clown, a nawet superman. Pomysłowość w kreacjach biegaczy była ogromna. Jeszcze większe okazało się jednak ich serce podarowane zwierzętom. W sobotę atmosfera w Parku Tysiąclecia była niesamowita. Impreza wypaliła na piątkę z plusem.

Ale przede wszystkim udało się uzyskać zamierzony efekt. Prócz świetnej zabawy w sportowej atmosferze, ludzie dali dowód że naprawdę kochają zwierzęta. By wziąć udział w trzykilometrowym biegu wystarczyło zapisać się i przynieść coś dla zwierzaków ze schroniska. Uczestnicy Biegu Jeża spisali się na medal. Z worków suchej karmy, gumowych gryzaków i puszek dla psiaków usypał się porządny kopiec.

Na początek wystartowały najmłodsze jeże. Poprzebierane dzieciaki szykowały się do biegu już od rana. Dla nich to była prawdziwa zabawa na całego.

- Uwielbiam psy. Z tatą przynieśliśmy dla zwierzaków taki ogromniasty wór z jedzeniem - mówi ośmioletni Adrian.

W tym biegu nie chodziło o lokatę. Uśmiechy na twarzach dzieci po przekroczeniu linii mety i ich duma z otrzymanego medalu miały nieocenioną wartość.

- Przebiegnijmy te dwa okrążenia dla tych pięknych istot z naszego schroniska - krzyczał do mikrofonu tuż przed startem dorosłych Radosław Brodzik.

W parku pojawiło się wiele czworonogów. W końcu to dla nich organizowane było całe przedsięwzięcie. Niektóre psy biegły wraz ze swoimi właścicielami.

- Pierwszy raz uczestniczę w takim wydarzeniu. To świetna inicjatywa. Są ze mną dwa rosyjskie harty, jeden z nich również był bezpański. Będą biec ze mną na specjalnej uprzęży - zapowiadała przed biegiem pani Agnieszka.

Organizator trzeciego Biegu Jeża był oszołomiony tak wielkim zainteresowaniem imprezą.

- Przyszło tyle osób, że trzeba dodrukować karty startowe. Wypaliło doskonale. To przerosło nasze oczekiwania - dodał po wyścigu.

Największą furorę prócz zwierząt zrobiły stroje i makijaż uczestników. Część osób przyszła poprzebierana za zwierzęta, nie zabrakło wśród nich jeża naszpikowanego tekturowymi kolcami. Były kotki, motyle i wróżki. Pojawił się także mały superman, który charakterystycznym krokiem przemierzał dystans.

- To świetna zabawa. Przyszliśmy wraz z dziewczyną żeby się pobawić i coś zrobić dla tych zwierząt. Kolega ostatnio przygarnął psa ze schroniska. To on nas namówił do przybycia. I opłaciło się - kończy Leszek Wrotniak, uczestnik Biegu Jeża.