Szczególny mecz przed Karolem Gruszeckim. W piątek dostał tylko sześć euroligowych minut gry, bo trener Saso Filipovski wolał mieć na boisku Mateusza Ponitkę. Dziś te proporcje nie zostaną odwrócone dokładnie. Jednak Gruszecki najpewniej dostanie szansę, by zagrać dłużej, a przeciwko sobie będzie miał kumpli, z którymi jeszcze kilka miesięcy temu na co dzień grał i trenował.
Czarni zawalili tylko jeden z czterech rozegranych meczów. 60:84 przegrali z Polskim Cukrem Toruń. Ale w realiach TBL są groźni i przyzwoicie uzbrojeni. W ostatnim play-off wywalczyli brąz. W tym sezonie poprzeczki na pewno nie wieszają sobie niżej. Trener Donaldas Kairys ma w zespole aż trzech byłych koszykarzy Stelmetu i Zastalu Zielona Góra: To Mantas Cesnauskis, Łukasz Seweryn i Marek Zywert. Ważniejsze role odgrywają jednak obcokrajowcy: Jerel Blassingame, Demonte Harper, Florian Campbell, Cheikh Mbodj i nowy w drużynie - Derrick Nix.
Jeśli w zielonogórskim obozie sukces z piątkowego euroligowego meczu z Panathinaikosem pozostawił oprócz szczęścia także luz i rozprężenie, to rywale szybko postawią zielonogórskich koszykarzy na baczność. Tak się składało, że przynajmniej raz do roku czarne pantery były w stanie upolować faworyta z Zielonej Góry.
- Stelmet to najlepszy zespół w lidze, mamy więc przed sobą bardzo trudne zadanie, a zwycięstwo w Zielonej Górze to cel wyzwalający dodatkową motywację. Trener Filipovski stworzył bardzo zdyscyplinowaną i jednocześnie pewną siebie drużynę. Musimy szukać swoich przewag, grać dobrze w obronie indywidualnej i zespołowej, a wtedy wszystko może się wydarzyć. Mamy pomysł, jak zagrać przeciwko Stelmetowi, jesteśmy przygotowani na ich silną ofensywę i zrobimy wszystko, by nie mogli grać tego, co sobie zaplanują - zapowiedział Kairys na łamach klubowego serwisu energa-czarni.pl. Z kolei Filipovski podkreślał trudność dzisiejszego wyzwania tym, że rywal miał tydzień, by dobrze nastroić się na mecz. Koszykarze Stelmetu nie dostali na to nawet 48 godzin.