Cracovia. Pochwały dla obrońcy, czas na efekty

Cracovia podejmuje Śląsk Wrocław (godz. 20.30) i zamierza zmazać plamę sprzed tygodnia. - Było dużo pytań o ostatni mecz. Taka gra nam nie przystoi - przyznaje Hubert Wołąkiewicz.

Facebook?  | A może Twitter? 

Kiedy składał podpis pod kontraktem wiążącym go z Cracovią, sam nie wiedział, na jakiej dokładnie pozycji będzie występował. Od trenera można było usłyszeć, że jest wszechstronny, więc się przyda. W poprzednich klubach bywał przede wszystkim stoperem, ale też prawym lub lewym obrońcą albo nawet defensywnym pomocnikiem.

Sam kurtuazyjnie przekonywał - jak zazwyczaj bywa w takich przypadkach - że wybrzydzał nie będzie i zagra wszędzie tam, gdzie wystawi go trener. Okazało się, że najbardziej potrzebny jest z lewej strony defensywy. - Mam jednak wrażenie, że jako boczny obrońca strasznie się męczył, bo ta pozycja wymaga dobrej kondycji. Trzeba 4-5 razy dośrodkować w meczu, ale też być skoncentrowanym na defensywie i pilnować strefy. Było widać, że Hubert fizycznie nie daje rady - uważa Krzysztof Przytuła, były piłkarz, obecnie trener i ekspert Canal+.

Wołąkiewicz mógłby się usprawiedliwiać, że nie był w pełni sił. Przez dużą część poprzedniego sezonu miał problemy z urazami, a do Krakowa przyjechał ze złamaną ręką. - Jak moje zdrowie? Wychodzę z założenia, że jeśli nic nie boli, jest problem. Ale niedługo idę na badania i mam nadzieję, że ręka jest już zrośnięta. Zmiana pozycji? Zawsze powtarzałem, że najbardziej lubię grać jako stoper - mówi Wołąkiewicz.

Przytuła potwierdza: - Dla mnie Hubert zawsze był środkowym obrońcą.

Jacek Zieliński, trener Cracovii, najwyraźniej wychodzi z podobnego założenia. Na lewą stronę znalazł zastępcę (Paweł Jaroszyński), a Wołąkiewicza przesunął do środka (zamiast Sretena Sretenovicia). - Długo czekałem na takiego Huberta, ale było warto - powiedział szkoleniowiec po jednym z meczów.

Że to nie są pochwały na wyrost, Wołąkiewicz będzie musiał udowodnić. Mimo zmian w obronie Cracovia regularnie traci bramki. Meczu "na zero z tyłu" nie rozegrała od połowy sierpnia. W sumie w 11 ostatnich spotkaniach rywale zdobyli co najmniej jednego gola.

- Od dłuższego czasu zastanawiamy się, co jest tego przyczyną. Pod koniec ubiegłego i na początku tego sezonu mieliśmy stabilną obronę, ale się pozmieniało. Najgorsze, że nie tracimy bramek po efektownych, składnych akcjach, ale głównie stałych fragmentach. To często kwestia zagapienia się, braku koncentracji. Na szczęście w ofensywie dajemy radę, z łatwością potrafimy strzelić trzy lub cztery bramki - przekonuje Wołąkiewicz, ale nie umie jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie o przyczyny słabszej niż wcześniej gry w obronie.

Nie ma problemu, kiedy krakowianie faktycznie sami strzelają gola za golem. Ale np. ostatnio przeciwko Górnikowi zacięli się - nie potrafili nawet stworzyć dogodnej okazji i przegrali 0:1. - Pojawia się dużo pytań o to, co się stało. Graliśmy trzeci mecz w krótkim czasie, ale to nie może być usprawiedliwieniem. Fakt jest taki, że spisaliśmy się bardzo źle. To, co się stało, nie przystoi takiej drużynie jak nasza - przyznaje Wołąkiewicz.

Dziś krakowianie będą chcieli udowodnić, że ostatnia porażka w Łęcznej była wypadkiem przy pracy. Grać dalej nie może kontuzjowany Jakub Wójcicki, ale pozostali są gotowi.

Transmisja meczu w Canal+ Sport. Relacja na krakow.sport.pl.

Więcej o: