Krzysztof Przytuła: Na koniec sezonu Cracovia znajdzie się w pierwszej piątce [WYWIAD]

Cracovia przegrała w piątek w Łęcznej, jednak dalej zajmuje wysokie, czwarte miejsce w ligowej tabeli. - Wydaje mi się, że nie zdarzy się im żadna gorsza seria. - ocenia w rozmowie z krakow.sport.pl ekspert nc+, Krzysztof Przytuła.

Dominik Matysiak: Cracovia nieźle sobie radzi. Czy jest szansa, że utrzyma formę do końca sezonu?

Krzysztof Przytuła: - Raczej nie zdarzy im się żadna gorsza seria. Raz przegrali dwa mecze z rzędu, ale ciężko to nazwać było serią. Druga sprawa, Cracovia ma fajną, szeroką kadrę. Ostatnio wskoczył Paweł Jaroszyński i bardzo dobrze sobie radził, choć w pewnym momencie był 23. zawodnikiem w kadrze. Nie sądzę, by Cracovia miała problemy, by dalej grać w takim tempie.

Co według Pana zmienił Jacek Zieliński, że nagle po odejściu Robert Podolińskiego drużyna zaczęła grać aż tak dobrze?

- Na początku dał chłopakom swobodę, choć nie zapomniał o rzeczach, które zawsze obowiązują w defensywie, jak np. dyscyplina. Pozwolił im po prostu grać. Umiejętności techniczne u niektórych pokazały się od razu. Zaczęli grać typową krakowską piłkę, opartą na większej liczbie podań. Tak było na początku. A teraz? Moją uwagę najbardziej skupia stabilna forma. Trener Zieliński dobrze dobiera bodźce szkoleniowe, przez co nie ma piłkarzy, którzy byliby w jakimś długotrwałym dołku fizycznym.

Obserwuj @krakow_sport_pl

Zespół Jacka Zielińskiego prezentuje bardzo ofensywy futbol, atakuje niemal wszystkimi strefami boiska, bramki strzela wielu zawodników. Czy pozostałe drużyny znajdą na to sposób?

- W Cracovii jest spora różnorodność zagrań. Piłkarze potrafią zagrać długie podanie, potrafią tez prowadzić atak pozycyjny, w wielu fragmentach boiska utrzymują się przy piłce i to jest bardzo ważne. To nie jest tylko gra środkowych obrońców między sobą, a głównie podania między pomocnikami. Jeśli drużyna jest dobrze poukładana i ma w środku pola 5-6 dobrych piłkarzy i dobrze operuje piłka, to ciężko jej zabrać piłkę. Nie sądzę, by było cokolwiek do rozszyfrowywania w taktyce Jacka Zielińskiego, wszystko się zazębia. To jest taki zespół, który idzie z trendami nowoczesnej piłki. Potrafi szybciej pograć, ale też zwolnić akcje, lub zagrać skrzydłami.

Lepiej, by Deniss Rakels grał na skrzydle czy na środku ataku? Z Pogonią przestawienie na środek ataku zdało egzamin, a w poprzednim sezonie Łotysz zdobył 11 bramek.

- To wszystko jest podyktowane tym, jak zawodnicy prezentują się w tygodniu na treningach. Trener przykłada do tego bardzo dużą wagę, nie zwraca uwagi na to, jak ktoś się nazywa, gdzie i kiedy grał. Patrzy na to, jak w tygodniu lub dwóch poprzedzających mecz spisuje się dany zawodnik na treningach. Z tego bierze się rotacja i zmiana na pozycjach. Jest to zawodnik, który zrobił bardzo duży postęp w ostatnim półroczu, jeden z większych jeśli chodzi o polska piłkę.

Czy Damian Dąbrowski to zawodnik gotowy do gry w reprezentacji Polski?

- W meczach poprzedzających Euro 2016, bądź już nawet teraz, zasługuje na powołanie. Czy się załapie? Dużą rolę odgrywa przede wszystkim głowa. Umiejętności również, ale w mniejszym stopniu. Dąbrowski jest bardzo poukładanym chłopakiem, widać to na boisku.

Najlepsze statystyki w tym sezonie ma Mateusz Cetnarski. Czy można nazwać go gwiazdą zespołu?

- Nie ma gwiazd w Cracovii. Jest to po prostu bardzo dobry zespół, złożony z niezłych, dobrych i bardzo dobrych piłkarzy jak na nasze warunki. Starsi zawodnicy są w stanie pomóc, a kiedyś nie wyglądało to w ten sposób. W każdej drużynie była jakaś hierarchia. Teraz do starszego zawodnika można przyjść z pytaniem, prośbą o poradę. Tak jest właśnie w Cracovii.

Dla Cetnarskiego jest to najlepszy sezon w karierze, od początku rundy miał udział w 14 z 25 akcji brakowych zespołu. Czy jest w stanie grać jeszcze lepiej?

- To nie jest sufit jego możliwości. W jego przypadku bardzo ważne jest przygotowanie fizyczne i motoryczne, bo umiejętności i wyobraźnia w trakcie gry jest na bardzo wysokim poziomie. Ważne, by nie doznał jakiegoś urazu. Wtedy będzie szansa, by jego liczby były jeszcze lepsze.

Na początku sezonu do składu wszedł Cetnarski, wypadł natomiast Marcin Budziński. Czy według pana Budziński wróci do formy z ubiegłego sezonu?

- Na stałe na pewno nie będzie mu przypisana rola rezerwowego. Tamten sezon miał bardzo udany jeśli chodzi o liczby. Jednak były też mecze, w których się trochę zapominał. Marcin potrafi strzelać przepiękne gole i grać wybitnie, ale potrafi też być niewidoczny, czasem zbyt nonszalancki. Brakuje mu takiego czegoś, co ma np. Piotr Polczak - po prostu czasami warto użyć prostych środków. Ważna jest prostota myślenia, nie za wszelką cenę trzeba być najlepszym. Najpierw warto być ważnym zawodnikiem w drużynie, by później móc dodawać coś ekstra.

Krzysztof Pilarz został zastąpiony Grzegorzem Sandomierskim, który spisuje się znacznie lepiej. Mając na uwadze sporo błędów doświadczonego bramkarza w tym sezonie, myśli Pan, że nadchodzi zmierzch Pilarza w Cracovii?

- Może to nie końcówka, ale na pewno jeden z ostatnich sezonów Krzyśka w Cracovii. Denerwuje mnie to, że nie daje się grać młodszemu Krystianowi Stępniowskiemu, którego przez półtora roku sam prowadziłem. Tego chłopaka najpierw przygotowywało się do tej roli numeru dwa, ale teraz już powinien grać częściej, ma 23 lata. Może to po prostu taka polityka klubu, że dostanie więcej szans, gdy odejdzie Pilarz. Po jego odejściu zaraz trzeba będzie wykreować kolejnych. Sandomierski teraz rywalizuje z Pilarzem, a za chwilkę, być może za rok, czy dwa, będzie rywalizował ze Stępniowskim, a trzecim bramkarzem będzie kolejny młody zawodnik. Tak też powinno się to zazębiać.

Które miejsce w tabeli przewiduje pan dla Cracovii na koniec sezonu?

- Cracovia znajdzie się w pierwszej piątce.

Więcej o: