Piast Gliwice. Patrik Mraz: Nie jestem alkoholikiem! To dziennikarze pisali takie bzdury

- Mistrzostwo Polski? Ja nawet nie wiem, z kim gramy za trzy kolejki! - śmieje się Patrik Mraz, słowacki obrońca Piasta Gliwice.

Facebook?  | A może Twitter? 

Kiedy przed rozpoczęciem sezonu Piast zakontraktował Patrika Mraza, niejeden gliwicki kibic miał pewnie problem z oceną tego transferu. Owszem, Słowak był świeżo po naprawdę dobrych występach w Górniku Łęczna, ale wciąż ciągnęła się za nim tzn. afera alkoholowa ze Śląska Wrocław. W 2012 roku Mraz - właśnie jako piłkarz Śląska - pojawił się bowiem na treningu "wczorajszy". Potem wszystko potoczyło się już bardzo szybko. Łukasz Gikiewicz doniósł o wszystkim sztabowi szkoleniowemu, sprawa zrobiła się głośna, a niedługo potem kontrakt lewego obrońcy z wrocławskim klubem został rozwiązany.

- Nigdy nie byłem alkoholikiem! - protestuje Mraz. - To były bzdury, które pisali dziennikarze. Taki po prostu jest ten dzisiejszy świat. W jednej chwili media potrafią zrobić z człowieka kogoś najgorszego - przekonuje 28-latek. A w Gliwicach - to trzeba mu przyznać - robi wiele, by mówiło się o nim tylko w kontekście wyczynów na boisku. Walczy, asystuje, strzela. To obecnie ścisła czołówka lewych obrońców ekstraklasy.

Świetnie wpasował się w gliwicką drużyną, na którą przed sezonem też przecież nikt nie stawiał. Ba, nie brakowało takich, którzy w Piaście widzieli kandydata do spadku. - Nam pozostało więc tylko pokazać im, że źle nas ocenili. Chociaż tak samo było z ligowymi rywalami. Na początku myśleli sobie: "Jedziemy na Piasta, więc będą trzy punkty". Dzisiaj traktują nas już zupełnie inaczej. Bardzo poważnie - podkreśla Mraz. O walce o mistrzostwo wspominać jednak nie chce. - Ja nawet nie wiem, z kim gramy za trzy kolejki! - śmieje się. - Żyjemy tylko najbliższym meczem. Jasne, jesteśmy liderem, czujemy się mocni, ale za nami nawet nie połowa sezonu...

Świetnie wpasował się w gliwicką drużyną, na którą przed sezonem też przecież nikt nie stawiał. Ba, nie brakowało takich, którzy w Piaście widzieli kandydata do spadku. - Nam pozostało więc tylko pokazać im, że źle nas ocenili. Chociaż tak samo było z ligowymi rywalami. Na początku myśleli sobie: "Jedziemy na Piasta, więc będą trzy punkty". Dzisiaj traktują nas już zupełnie inaczej. Bardzo poważnie - podkreśla Mraz. O walce o mistrzostwo wspominać jednak nie chce. - Ja nawet nie wiem, z kim gramy za trzy kolejki! - śmieje się. - Żyjemy tylko najbliższym meczem. Jasne, jesteśmy liderem, czujemy się mocni, ale za nami nawet nie połowa sezonu...

Co jest bardziej prawdopodobne na koniec sezonu?
Więcej o: