PlusLiga. Niesamowity mecz MKS-u Będzin z Jastrzębskim Węglem. "Ile zrobiłem kilometrów? " [WYPOWIEDZI]

- Nasz okrzyk to "One team!". U nas każdy jest potrzebny - mówił po meczu z Jastrzębskim Węglem Tomasz Wasilkowski, trener MKS-u Będzin.

ŚLĄSK.SPORT.PL w mocno nieoficjalnej wersji. Dołącz do nas na Facebooku >>

Zagłębiowski zespół mocno postawił się faworytowi i przegrał dopiero po pięciu setach. - Pierwsze dwa sety graliśmy bardzo dobrze. Może były małe przestoje, ale jednak generalnie wszystko układało się po naszej myśli. Walczyliśmy o każdą piłkę. Trzeci set również układał się dobrze bodaj do stanu 20:11 dla nas. Potem chyba straciliśmy koncentrację. Będzin również pocisnął zagrywką. Mieliśmy problemy ze skończeniem ataków. Nie udało się też wygrać czwartego seta, a w piątym trwała już walka punkt za punkt - opisywał Michal Masny, rozgrywający JW.

Ta pogoń MKS-u zaskoczyła Marka Lebedewa, trenera śląskiej drużyny. - Będzin pokazał, że pod siatką nie ma rzeczy niemożliwych. Niesamowity mecz. Przez prawie trzy sety graliśmy na dobrym poziomie, a potem straciliśmy niemal wszystko. Dla nas najważniejsza jest wygrana - podkreślał.

- Ile kilometrów zrobiłem spacerując nerwowo wzdłuż linii bocznej boiska? - uśmiechał się po meczu Tomasz Wasilkowski, szkoleniowiec MKS-u. - Przez dwa sety nie dawaliśmy sobie rady z Maciejem Muzajem, atakującym Jastrzębskiego. Dwa tygodnie temu przegraliśmy w Jastrzębiu sparing 0:4 nie zdobywając w żadnym z setów więcej niż 18 punktów. Zmieniliśmy się bardzo od tamtego spotkania. Ja się zmieniłem. Walczymy! Chcę pochwalić całą drużynę - za to, jak pracuje i za to, jakimi są ludźmi. Nie oddamy w tej lidze łatwo żadnego punktu - zapewnił szkoleniowiec, który docenił również rolę rezerwowych.

- Nasz okrzyk to "One team!" - u nas każdy jest potrzebny. Będziemy zmieniać graczy w zależności od potrzeb i sytuacji na boisku. Lubimy ze sobą przebywać i rozmawiać. Podczas meczu powiedziałem w pewnym momencie "Bawmy się siatkówką". I to nam wyszło - dodał.

- W pierwszych dwóch setach było równo do stanu po 15, a potem rywal nam odjeżdżał. W trzecim secie było jeszcze gorzej. Chyba wszyscy - poza nami - myśleli, że jest już po wszystkim. Udało się jednak doprowadzić do piątego seta. Mamy punkt, ale i tak czujemy niedosyt - ocenił Mariusz Gaca, środkowy zespołu z Będzina.

ŚLĄSK.SPORT.PL na Twitterze. Obserwuj już teraz >>

Więcej o: