Senator PO, niegdyś prezes żużlowego Falubazu Zielona Góra, dziś wciąż zaangażowany w życie klubu, przyznaje wszem i wobec, że finansowe problemy Falubazu to nie przelewki. Mówią o nich zresztą także inni zarządcy Zielonogórskiego Klubu Żużlowego.
Kilka dni temu spółka ZKŻ SA jawnie zwróciła się o pomoc do ludzi z kapitałem, którzy gotowi byliby przejąć udziały. Termin składania deklaracji upłynie 3 listopada.
Szczegóły tej oferty przedstawialiśmy, pisząc: FALUBAZ SZUKA RATUNKU!
Nieoficjalnie w Zielonej Górze mówiło się o tym, że udziały tuż przed wyborami parlamentarnymi kupi Dowhan, by w ten sposób wyświetlić się kibicom oraz wyborcom w roli zbawcy Falubazu.
Jednak w rzeczywistości nie doszło do żadnej spektakularnej akcji przedwyborczej wokół zielonogórskiego żużla. Klubowi nadal ciąży dług wraz z widmem braku licencji na nowy sezon. A Dowhan na łamach "Przeglądu Sportowego" drwi z dziennikarskich plotek:
"...ostatnio możemy się dowiedzieć, że w Falubazie zadłużono klub pod wybory, a to że będzie konferencja przed ciszą wyborczą. Dowiadujemy się, że ponoć trwały intensywne poszukiwania białego konia, bo ktoś miał nim przyjechać do klubu, czy wreszcie sponsor gigant podpisał umowę i schował ją do szafy. O jeszcze innych wymysłach naszych lokalnych dziennikarzy nie będę pisał, bo już samo twierdzenie, że cała sytuacja jest teorią spisku, aby przejąć klub za bezcen, świadczy o braku podstawowej wiedzy z zakresu ekonomii, biznesu i elementarnych podstaw prowadzenia działalności gospodarczej" - wytknął Dowhan.
Cały jego tekst znajdziecie na:
http://www.przegladsportowy.pl/zuzel,robert-dowhan-wieloletni-prezes-falubazu-o-gollobie,artykul,616136,1,281.html