Śląsk - Lech. Czy wrocławianie wreszcie odbiją się od dna?

Pogrążony w kryzysie Śląsk zagra z Lechem, który ostatnio ma świetną passę. Czy ten mecz zadecyduje o przyszłości trenera Tadeusza Pawłowskiego?

Aktualna sytuacja Śląska i Lecha, które w sobotę zmierzą się w 14. kolejce ekstraklasy, jest zaskakująca. Oba kluby są największym rozczarowaniem ligi w obecnym sezonie. Poznaniacy jeszcze kilka miesięcy temu sięgnęli po mistrzostwo Polski, detronizując w wyścigu wielkiego faworyta do tytułu Legię Warszawa. Z kolei wrocławianie po rewelacyjnej rundzie jesiennej i słabszej wiośnie zakończyli rozgrywki na 4. pozycji i po dwuletniej przerwie wrócili do europejskich pucharów.

Dziś ani w Lechu, ani w Śląsku nikt nie rozmyśla o tym, co działo się latem. Oba kluby pogrążone w głębokim kryzysie starają z niego jak najszybciej wyjść.

Lech sięgnął w tym sezonie dna, na jakim nie był od bardzo dawna. Po 11 kolejkach z ledwie jedną wygraną zamykali ligową tabelę. Szefowie Lecha na kryzys zareagowali podczas październikowej przerwy reprezentacyjnej. Macieja Skorżę, architekta mistrzostwa w sezonie 2014/15 dla Lecha, zastąpiono Janem Urbanem, trenerem który ostatnio bez powodzenia pracował w hiszpańskiej drugiej lidze, a wcześniej był szkoleniowcem Legii.

Lech pod wodzą Urbana szybko przerwał fatalną serię. Z czterech ostatnich spotkań "Kolejorz" wygrał aż trzy, a jedno zremisował. Podziałem punktów zakończył się pierwszy mecz Urbana na ławce trenerskiej Lecha z Ruchem Chorzów. Poznaniacy zremisowali z Ruchem 2:2, mimo że po 25 minutach przegrywali 0:2, a pierwszą bramkę stracili już w 45. sekundzie spotkania.

Kolejne wyniki Lecha Jana Urbana robią wrażenie. W fazie grupowej Ligi Europy poznaniacy sensacyjnie pokonali ówczesnego lidera włoskiej ekstraklasy Fiorentinę 2:1. Z kolei w minionym tygodniu zwyciężyli w meczu z bardzo mocną Legią 1:0. W środę w ćwierćfinale Pucharu Polski wygrali z Zagłębiem w Lubinie 1:0 i są bliscy awansu do kolejnej fazy rozgrywek.

Mniej radykalny w działaniach jest zarząd Śląska. Sytuacja wrocławian w lidze również jest bardzo kiepska. Śląsk po 13 kolejkach jest tuż nad strefą spadkową, na 14. pozycji. Mimo to zarząd wrocławskiego klubu zapewnia Pawłowskiego, że cieszy się pełnym poparciem. Przy Oporowskiej spodziewano się, że morale w szatni wzrosną po pucharowym zwycięstwie z Zawiszą, ale zespół Pawłowskiego we wtorek zagrał bardzo słabo i tylko bezbramkowo zremisował z pierwszoligowcem. Sytuacja Pawłowskiego w Śląsku może się jednak mocno skomplikować po meczu z Lechem.

We wrocławskim klubie liczą, że wygrywając w sobotę z mistrzem Polski, piłkarze Śląska odzyskają wiarę w swoje umiejętności. Dobry mecz przeciwko Lechowi mógłby być też pozytywnym impulsem przed kolejnymi pojedynkami.

Jednak żadnego scenariusza nie można wykluczyć. Gdyby Śląsk przegrał z Lechem, wówczas szefowie klubu mogą zdecydować się na poważniejsze roszady. Od kilku tygodni w mediach łączy się ze Śląskiem kilku trenerów, którzy aktualnie pozostają bez pracy. Ostatnio spekulowano o Hiszpanie Angelu Perezie Garcii, który niedawno pracował w Piaście Gliwice. Z kolei przy okazji transmisji telewizyjnej z pucharowego meczu z Zawiszą jeden z dziennikarzy Polsatu zasugerował, że w gronie kandydatów na nowego szkoleniowca Śląska znalazł się były trener Lecha i Zawiszy Mariusz Rumak. Tym informacjom natychmiast zaprzeczył rzecznik prasowy Śląska Michał Mazur.

Mecz Śląsk - Lech w sobotę o godz. 20.30 na Stadionie Miejskim we Wrocławiu. Relacja na żywo na wroclaw.sport.pl

Więcej o: