Wisła Kraków. Czwarta próba, by rozpocząć serię

Wisła wciąż nie potrafi w tym sezonie wygrać dwóch meczów z rzędu. Może uda się rozpocząć passę od meczu z Ruchem Chorzów (godz. 20.30).

Od kiedy Kazimierz Moskal jest trenerem Wisły (10 marca tego roku), ta ani razu nie wygrała dwóch meczów z rzędu. Niewiele lepiej było pod koniec pracy Franciszka Smudy. Tydzień temu minął rok, od kiedy krakowianie zaliczyli dwa zwycięstwa z kolei (z Górnikiem w Zabrzu 5:0 i Podbeskidziem w Krakowie 3:2).

Po triumfach z Lechem Poznań (2:0), Śląskiem Wrocław (4:2) czy Podbeskidziem (6:0) wiślacy mówili, że liczą na rozpoczęcie zwycięskiej serii. Nic takiego jeszcze się nie stało. Złośliwi mówią, że skoro po strzeleniu sześciu goli w Bielsku-Białej Wisła przez trzy mecze nie trafiła ani razu do bramki, to teraz po wygranej 4:1 z Jagiellonią Białystok czekają ją dwa kolejne spotkania bez bramki.

Dodatkowym atutem wiślaków jest to, że Ruch dużo traci na wartości, gdy musi grać poza Chorzowem. Pierwszy i zarazem ostatni raz na wyjeździe wygrał w sierpniu (z Koroną). Na boiskach rywali zdobył tylko cztery z 17 punktów w tym sezonie. Gorzej w roli gości spisują się tylko tkwiące w strefie spadkowej Górnik i Lech.

Wisła efektownie wygrała w Białymstoku, bo piłkarze wreszcie zaczęli wykorzystywać dogodne sytuacje. Nie brakowało ich też w meczach z Piastem, Koroną czy Termalicą, ale wiślacy niemiłosiernie pudłowali.

- Po takim meczu jak z Jagiellonią i strzelonych bramkach każdy liczy, że teraz sytuacje będziemy wykorzystywać. Stwarzamy je co mecz, ale był problem z wykończeniem - przyznaje pomocnik Alan Uryga, który raczej usiądzie na ławce rezerwowych, bo do składu po pauzie za żółte kartki wraca Krzysztof Mączyński.

- Nie można się zachłysnąć zwycięstwem, lecz pracować, ulepszać grę, zwłaszcza w ataku pozycyjnym - podkreślał Łukasz Burliga, obrońca Wisły. - Musi nam trochę dopisywać szczęście, bo w każdym meczu mamy sporo sytuacji. Potrzebna jest determinacja, gdy piłka nie wpada za pierwszym razem. Z Ruchem za wszelką cenę musimy dążyć do zdobycia bramki i w końcu wygrać drugi mecz z rzędu.

W Białymstoku Burliga zagrał na skrzydle, i to bardzo dobrze, ale raczej czeka go kolejna zmiana pozycji. Przeciwko Ruchowi nie wystąpi bowiem za żółte kartki Richard Guzmics. Węgra w środku obrony najpewniej zastąpi Maciej Sadlok. Dwa razy na tej pozycji grał zamiast Arkadiusza Głowackiego i zebrał pozytywne oceny. Jeśli trener Moskal zdecyduje się na taki manewr, to na bok defensywy wróci Burliga. A wtedy na lewym skrzydle szykuje się miejsce dla Donalda Guerriera, który dwa ostatnie mecze zaczynał na ławce rezerwowych.

Przy Reymonta dojdzie do pojedynku napastników, którzy w poprzednim sezonie grali w Wiśle. Mariusz Stępiński w bieżących rozgrywkach dla Ruchu strzelił siedem goli. 20-letni napastnik doskonale odnalazł się w nowej drużynie. Zanim trafił do Ruchu, by zdobyć tyle samo bramek, musiał rozegrać aż 58 spotkań w ekstraklasie. Wisła jak zwykle liczy na Pawła Brożka (pięć goli).

- Na pewno w piątkowy wieczór pojawią się dodatkowe emocje. Tak to jest, gdy gra się z zespołem, w którym niedawno się występowało. Dużo zależy od tego, jakie są wspomnienia z nim związane, a ja mam akurat dobre. Miło będzie wrócić na stadion w Krakowie - mówi Stępiński na oficjalnej stronie klubu.

Więcej o: