Pomorzanin nadrabia ligowe zaległości po zalaniu boiska

W pierwotnym terminie Pomorzanin nie zagrał z LKS Gąsawa, bo boisko w Toruniu było zalane. W sobotę o godzinie 16:00 obie drużyny po raz drugi podejdą do ligowego meczu. Stawka jest jednak identyczna jak przed dwoma tygodniami - fotel wicelidera ekstraklasy.

Torunianie, po ostatniej wygranej ze Stellą Gniezno, są na drugim miejscu w tabeli. Na trzeciej pozycji, z dwupunktową stratą, plasują się gąsawianie. Jeśli w niedzielę wygra Pomorzanin, umocni się na swym miejscu i dodatkowo powiększy przewagę nad najgroźniejszymi rywalami. Wygrana LKS-u w regulaminowym czasie gry spowoduje, że drużyny zamienią się swymi lokatami w tabeli.

- LKS jest bardzo mocnym rywalem - uważa trener Piotr Żółtowski. Patrząc na jego dorobek punktowy i małą liczbę straconych goli spodziewam się ciężkiej przeprawy. Zawodnicy, którzy w ostatnich sezonach nabierali doświadczenia w kadrach młodzieżowych stali się motorem napędowym zespołu. A ponadto jest w składzie znakomity snajper Marcin Strykowski. Ale my myślimy tylko i wyłącznie o zwycięstwie.

Gąsawianie lepiej spisują się na swoim boisku niż na wyjazdach. Ponadto należy pamiętać, że nie grali jeszcze z Grunwaldem Poznań i Pomorzaninem, stąd nieco złudny może obraz najlepszej defensywy w lidze. Nie ma jednak wątpliwości, że będzie to jeden z najbardziej wymagających przeciwników torunian w tej rundzie.

- Mimo to faworytem będzie Pomorzanin - uważa trener LKS-u Sławomir Mazany. My postaramy się o jakąś niespodziankę. Fajnie byłoby wywieźć punkty z Torunia. Skoro marzymy o medalu, to musimy skutecznie walczyć z najlepszymi. Dla mnie jako trenera seniorów i dla kilku chłopaków to pewnie ostatni sezon w tych barwach, więc byłoby czymś wspaniałym gdybyśmy wskoczyli na podium mistrzostw Polski.

W porównaniu z sytuacją sprzed dwóch tygodni Pomorzaninie jest w lepszej kondycji zdrowotnej. Choć nie jest idealnie, bo na uraz kolana, eliminujący z treningów, narzeka Artur Girtler. Z tego powodu toruński obrońca nie zagrał w miniony weekend ze Stellą. Z kolei na ból pleców uskarża się Michał Raciniewski i na ostatnich zajęciach ćwiczył indywidualnie.

- Występ Artura stoi pod dużym znakiem zapytania, natomiast Michał powinien być do dyspozycji - twierdzi trener Żółtowski. Na szczęście w sobotę nie gra druga liga i będę miał do dyspozycji wszystkich zawodników. Na pewno więc zagramy osiemnastką, ale kto się w niej znajdzie okaże się po piątkowym treningu.

A co będzie kluczem do sukcesu? Najłatwiej powiedzieć, że szczelna obrona i skuteczność w ataku. A co na to toruński szkoleniowiec?

- Widzę ciągłe braki w grze w środku pola - twierdzi trener Żółtowski. Nad tym elementem dużo pracujemy i pewien progres już widać. Poza tym mamy bardzo mało krótkich rogów w meczach i to też musi się zmienić, bo przecież to jeden z łatwiejszych sposobów na strzelenie gola.

Więcej o: