Rozwój Katowice. Bartosz Jaroszek: Chodziłem na "Blaszok". Mam to w serduchu

- Złapał mnie skurcz, a nie chciałem, by rywale "jechali" moją stroną. Stwierdziłem więc, że poproszę o zmianę - Bartosz Jaroszek, obrońca Rozwoju Katowice, wraca jeszcze do pojedynku z Pogonią Siedlce.

Meczem z Pogonią Siedlce swój debiut w wyjściowym składzie Rozwoju Katowice zaliczył Bartosz Jaroszek. Ostatnie 20 minut obejrzał już jednak z ławki. - W drugiej połowie zaczynałem się fajnie czuć i byłoby lepiej niż w pierwszej, ale złapał mnie skurcz. Nie chciałem ryzykować sytuacji, w której znajdę się jeden na jeden z bocznym pomocnikiem rywali, by nie "jechali" moją stroną. To była kwestia pięciu-siedmiu minut, więc profilaktycznie i odpowiedzialnie stwierdziłem, że poproszę o zmianę - mówi 21-latek, który wcześniej trzykrotnie wchodził na boisko z ławki, chociażby w spotkaniu z GKS-em Katowice. Tamten występ był dla niego szczególny.

Jesteś kibicem ze Śląska? Dołącz do nas na Fejsie! >>

- Od dzieciństwa jestem związany z Katowicami. Jak byłem mniejszy, miałem okazję chodzić na ten stadion z tatą i zasiadać na sektorze rodzinnym, a potem z kolegami na "Blaszoku". Mam to w serduchu, więc wystąpić przy Bukowej, przy tych kibicach, było dla mnie czymś fajnym. To był dla mnie kop - dodaje Jaroszek.

Najzdolniejszy piłkarz najmłodszego pokolenia w naszym regionie to:
Więcej o: