Widzewska mania wielkości, czyli po co rzecznik prasowy w czwartoligowym klubie [KOMENTARZ]

Gdy Widzew grał w Lidze Mistrzów, za kontakty z mediami odpowiadał kierownik drużyny. Dziś ma być rzecznik prasowy. W czwartej lidze!

Kiedy Sylwester Cacek przejął Widzew, pierwsze, co zrobił, to zatrudnił firmę, która miała zajmować się obsługą medialną klubu. Rzecznik prasowy już nie wystarczył, bo przecież miał być to klub "tylko trochę mniejszy od Realu Madryt". Efekt był taki, że panie z agencji odpowiadały na pytania w imieniu piłkarzy, a najczęściej używane zdanie brzmiało: "dam z siebie wszystko, będę walczyć". Skończyło się zaś tym, że agencja Practum była jednym z wierzycieli spółki w postępowaniu układowym.

Tamten Widzew grał w ekstraklasie, miał kilku dobrych piłkarzy, trenerów, że przypomnę tylko Michała Probierza czy Pawła Janasa. Obecny męczy się w czwartej lidze, która naprawdę jest piątą. Mimo to już dotknęła go mania wielkości. Ma prezesa i wiceprezesa, którymi są założyciele stowarzyszenia. Marcin Ferdzyn i Rafał Krakus pełnią swoje funkcje społecznie, bo oprócz działalności sportowej prowadzą swoje biznesy. Jest kierownik klubu, który po dymisji Witolda Obarka razem z Vladimirem Bednarem prowadził drużynę w spotkaniu z Orłem Nieborów. Już w trakcie sezonu pojawił się pełnomocnik zarządu do spraw organizacyjnych, zatrudniono też dwóch trenerów i trzeciego, który pomaga przy szkoleniu bramkarzy. Całkiem sporo jak na czwartoligową drużynę.

Ale patrząc na widzewski rozmach, można się spodziewać, że to nie koniec. W ubiegłym tygodniu na oficjalnej stronie internetowej ukazała się informacja, której już tytuł omal nie zwalił mnie z nóg: "Rzecznik prasowy wkrótce?". Dalej czytamy, że "Jednym z nieusystematyzowanych obszarów działalności klubu pozostawała sfera kontaktów z mediami. Chcąc uporządkować ten stan, Zarząd, umocowany uchwałą Walnego Stowarzyszenia członków zwyczajnych (...), przyjął "Regulamin kontaktów z mediami", który wszedł w życie 21.10.2015 r. Zgodnie z jego postanowieniami możemy spodziewać się powołania w najbliższym czasie Rzecznika Prasowego Stowarzyszenia RTS Widzew Łódź, odpowiadającego za politykę medialną klubu".

Wyobrażam już sobie, jak po spotkaniu z Andrespolią Wiśniowa Góra czy Polonią Piotrków nowy rzecznik poprosi o autoryzację wszystkich wypowiedzi piłkarzy. Jak będzie przy rozmowach z trenerami, jak będzie wreszcie wysyłał sprostowania do mediów, które śmiały niepochlebnie wypowiedzieć się o klubie. Przypominam: klubie czwarto-, czyli realnie piątoligowym. Mania wielkości, która opanowała widzewskich decydentów, sprawiła, że zupełnie oderwali się od ziemi. Rozumiem, że to Widzew, klub zasłużony. Na razie jednak malutki, sportowo gorszy od prowadzącego w tabeli KS Paradyż, w którym etat ma tylko trener, a o rzeczniku prasowym nikomu nawet się nie śniło.

Zamiast wymyślać kolejne niepotrzebne stanowiska, Widzew powinien zapewnić dziennikarzom warunki do pracy, by nie musieli moknąć. Bo na razie to media robią przysługę klubowi, pisząc czy informując o nim znacznie więcej, niż na to zasługuje. Na koniec chciałem przypomnieć, że w latach 90., kiedy drużyna była najlepsza w Polsce, grała w Lidze Mistrzów, rolę rzecznika prasowego pełnił kierownik drużyny Tadeusz Gapiński. I nikt nie narzekał na brak informacji czy problemy w kontaktach z zawodnikami czy trenerami. Ale wtedy była ekstraklasa, więc może standardy były inne niż w czwartej lidze.