Festiwal sztuk walki w Olsztynie. Betonowe bloki pękały od ciosów

Po raz dziesiąty w stolicy Warmii i Mazur odbył się Olsztyński Festiwal Sztuk Walki. Oprócz efektownych pokazów w hali Urania można było zobaczyć także sześć zaciętych pojedynków.

Olsztyński festiwal był wyjątkową okazją, aby w jednym miejscu, na własne oczy zobaczyć tak dużą różnorodność form walki. Wystarczy wspomnieć, że w piątek w hali Urania wystąpili przedstawiciele m.in. judo, boksu, zapasów, karate, krav magii, aikido czy capoeiry.

- Podczas tegorocznej edycji festiwalu główny nacisk był położony na walki sportowe - mówi Marek Wieczorek, prezes i trener Olsztyńskiego Klubu Kyoukushin Karate. - Według mnie cała impreza wypadła bardzo dobrze. Nasi karatecy wzięli udział w dwóch walkach, które mam nadzieję, spodobały się publiczności. Ponadto zaprezentowali się najmłodsi przedstawiciele naszego klubu.

Oprócz pojedynków karateków, odbyły się walki zapaśników, judoków, bokserów oraz taekwondoków. Naprzeciwko siebie stanęli sportowcy z Warszawy, Łomży, Ostrowa Mazowieckiego i Olsztyna. Wśród nich byli m.in. wicemistrz Polski w judo Kamil Kozłowski, a także bokserzy Arkadiusz Wasilewski i Mateusz Pisarek. Nie zabrakło efektownych pokazów, których jednak lepiej nie powtarzać w domu. - Rozbijaliśmy specjalne suporeksy [beton komórkowy - red.] - mówi Wieczorek. - Poprosiliśmy do tego sędziów i kolegów, którzy czynnie uprawiają karate. Odbyło się to jednak poza główną sceną, ponieważ podczas takiego pokazu rozbijany materiał strasznie się kruszy.

Więcej o sporcie z Warmii i Mazur czytaj na olsztyn.sport.pl .

Więcej o: