Puchar Polski. Jacek Zieliński: Europejskie puchary? Jestem nauczony jeść łyżeczką

- Już pokazaliśmy, że Puchar Polski traktujemy poważnie i w Sosnowcu rzucimy na szalę wszystko, co mamy najlepsze - zapewnia trener Cracovii przed pierwszym meczem ćwierćfinałowym Pucharu Polski.

We wtorek Cracovia zagra w Sosnowcu z Zagłębiem (godz. 20.30, relacja na krakow.sport.pl). - Mamy w głowie, że już w piątek jest mecz w Łęcznej, że w sobotę graliśmy z Pogonią, ale wtorkowe spotkanie traktujemy jak najbardziej poważnie. Rzucamy wszystko, co mamy najlepszego. Zdajemy sobie jednak sprawę, że jedziemy do lidera I ligi. To beniaminek, ale papierowy, bo są tam chłopcy z ciekawą przeszłością w ekstraklasie. Widziałem ich kilka spotkań. Grają ciekawie, ale to dobrze, bo nikt w drużynie nie będzie myślał, że to rywal z niższej ligi - mówi Zieliński.

Mimo wszystko nie wiadomo, w jakim składzie zagra Cracovia, bo kilku piłkarzy po meczu z Pogonią jest obolałych (trener nie chce zdradzać, którzy). Wiadomo na pewno, że między słupkami stanie Krzysztof Pilarz.

- Coraz rzadziej zdarza się, że Puchar Polski jest dla drużyn ekstraklasy jak piąte koło u wozu. Wcześniej bywało, że mecze tych rozgrywek były siermiężne, ale teraz otoczka się zmieniła. Jesteśmy bogatsi o doświadczenia z poprzedniego sezonu. Na pewno Cracovia nie popełni błędu i nie podejdzie do meczu lekceważąco - dodaje Zieliński.

Puchar Polski może być m.in. furtką do europejskich pucharów, ale trener nie chciał o tym mówić. - Jestem nauczony, by z życia czerpać małą łyżeczką, bo chochlą można się zakrztusić. Na razie polityka małych kroków w Cracovii przynosi efekty. Myślimy o tym, co będzie np. w piątek, a nie w maju przyszłego roku - ucina szkoleniowiec.