Sensacja w Gdyni. Stomil pokonał kandydata do ekstraklasy

Niepokonana od ośmiu ligowych meczów Arka Gdynia, nie jest już niepokonana. Piłkarze Stomilu w piątek wieczorem utarli nosa kandydatowi do gry w ekstraklasie, wygrywając po efektownej bramce Rafała Ratajczaka 1:0.

Olsztynianie na wyjazdowy mecz dotarli zaledwie godzinę przed jego rozpoczęciem. Jak się okazało, powodem była zakorkowana droga z Gniewina do Trójmiasta. Przypomnijmy, że podopieczni trenera Mirosława Jabłońskiego w miejscowości, która podczas Euro 2012 zasłynęła jako baza reprezentacji Hiszpanii, przebywali od czwartku.

Już pierwsze minuty spotkania pokazały, że biało-niebiescy odrobili lekcje i dobrze przygotowali się pod kątem rywala. Choć trzeba przyznać, że głównie skupili się na obronie dostępu do własnego pola karnego. A gospodarzom okazji nie brakowało - sam na sam z Piotrem Skibą znalazł się Michał Nalepa, ale jego strzał z ostrego kąta efektownie sparował bramkarz OKS-u.

- Mieliśmy grać na swojej połowie i czekać na nadarzające się okazje - mówi Jarosław Ratajczak ze Stomilu. - Pozwoliliśmy jednak na zbyt wiele zawodnikom Arki. Całe szczęście, że między słupkami dobrze spisywał się Skiba.

Na odpowiedź piłkarzy Stomilu trzeba było poczekać do 10. minuty. Ukraiński pomocnik Irakli Meschia zagrywał futbolówkę do wbiegającego Dawida Szymonowicza, ale wtedy na przeszkodzie stanęli jeszcze defensorzy Arki. To co można było zarzucić olsztynianom w tym fragmencie spotkania, to przede wszystkim nieszanowanie piłki. Po niepotrzebnych stratach Grzegorza Lecha w środku pola, gdynianie wyprowadzali bowiem błyskawiczne akcje. Błędy gości dwukrotnie próbował wykorzystać Rafał Siemaszko, ale najpierw zapędy napastnika powstrzymali obrońcy OKS-u, biorąc go w "kleszcze", a chwilę później wspaniałą interwencją popisał się Skiba.

Role na murawie odwróciły się po półgodzinie rywalizacji. W 35. minucie Ratajczak po rajdzie lewą stroną boiska, minął trzech zawodników Arki, wpadł w pole karne i strzałem z ostrego kąta wpakował piłkę do siatki. Po golu obrońcy Stomilu zapachniało w Gdyni niespodzianką.

- Sam byłem w szoku, że futbolówka wpadła do bramki - nie ukrywa Ratajczak. - Nastawiliśmy się na kontrataki, a każdy nasz przechwyt tworzył groźną sytuację. Cieszę się, że w końcu udało się nam zrealizować założenia taktyczne.

Na domiar złego dla gospodarzy, kilka minut później plac gry z powodu kontuzji musiał opuścić napastnik Paweł Abbott. - Bardzo odczuliśmy jego brak na boisku, a Rashid Yussuff, który go zastąpił, nie wniósł wiele do gry - przyznaje Grzegorz Niciński, trener gospodarzy. - W dodatku ciężko było nam przeforsować obronę Stomilu. Co do straconego gola, to był to splot błędów po naszej stronie i jak chcemy wygrywać, to nie możemy dopuszczać do takich sytuacji.

Szkoda tylko, że sportowe widowisko jeszcze przed przerwą popsuli pseudokibice z Gdyni. Jeden z nich wdarł się na boisko, po czym próbował zabrać zawieszony na bramkowej siatce szalik Stomilu. W porę to jednak zauważył Piotr Skiba, który z pomocą ochroniarzy pokrzyżował plany chuliganowi. Cała sytuacja wywołała wiele niezdrowych emocji między piłkarzami obu drużyny, a także na trybunach. Dopiero po rozmowach zawodników Arki ze swoimi sympatykami udało się załagodzić sytuację i wznowić grę. Do przerwy rezultat się nie zmienił.

Potem gospodarze raz po raz szturmowali bramkę biało-niebieskich, ale wciąż z marnym skutkiem. Uderzenia Rafała Siemaszko, Marcusa da Silvy czy Michała Nalepy skutecznie były blokowane przez defensorów OKS-u. Olsztynianie cofnęli się głęboko całą drużyną, a z taką taktyką ekipa Trójmiasta nie potrafiła sobie poradzić.

- Wiedzieliśmy, że większość ataków gdynianie będą chcieli przeprowadzać prawą stroną boiska - zauważa Ratajczak. - Ich podania kierowane były głównie do Marcusa. Nam udało się odciąć go od piłki.

Zespołowi prowadzonemu przez Grzegorza Nicińskiego brakowało dokładności w podaniach, które często przechwytywali przyjezdni. Duża w tym zasługa m.in. kapitana Stomilu Janusza Bucholca, który w obronie był niemal bezbłędny.

- Nareszcie zagraliśmy konsekwentnie w defensywie - nie ukrywa zadowolenia Mirosław Jabłoński. - Szkoda tylko, że nie potrafiliśmy dłużej utrzymać się przy piłce, szczególnie gdy przechodziliśmy z obrony do ataku. Wtedy nasza gra wyglądałaby jeszcze lepiej. W piątek ataki gospodarzy nie ustały nawet po drugiej żółtej, a w konsekwencji czerwonej kartce, którą w 88. minucie został ukarany Krzysztof Sobieraj. Niewiele jednak zabrakło, a to olsztynianie zdobyliby drugiego gola. W ostatniej akcji spotkania dobre podanie otrzymał Japończyk Tsubasa Nishi i słusznie zdecydował się podciąć futbolówkę nad wychodzącym z bramki Arki - Konradem Jałochą. Na szczęście dla miejscowych, chybił minimalnie trafiając w słupek.

- Szkoda, że nie udało nam się podwyższyć prowadzenia. Przez to do ostatniego gwizdka sędziego na murawie było nerwowo - dodaje Jarosław Ratajczak.

Ostatecznie Stomil wygrał na Pomorzu 1:0, tym samym przerywając swoją niemoc, która trwała od blisko miesiąca. Poprzednio ze zwycięstwa biało-niebiescy cieszyli się 20 września, kiedy to u siebie pokonali Chrobrego Głogów 2:1.

Z kolejnym rywalem, którym będzie MKS Kluczbork, zmierzą się na własnym stadionie 31 października.

Arka Gdynia - Stomil Olsztyn 0:1 (0:1)

Bramki: Ratajczak 35.

Arka: Jałocha - Stolc (79. Tomasiewicz), Sobieraj, Marcjanik, Warcholak - da Silva, Łukasiewicz (66. Renusz), Nalepa, Bożok - Siemaszko, Abbott (40. Yussuff). Stomil: Skiba - Bucholc, Czarnecki, Ratajczak, Wełna - Szymonowicz, Lech - Suchocki, Meschia (85. Nishi), Głowacki (69. Żwir) - Kujawa. Pozostałe spotkania 14. kolejki

- piątek: Zagłębie Sosnowiec - Chojniczanka Chojnice 2:1 (Matusiak 25, Fidziukiewicz 44 - Zawistowski 31); - sobota: Rozwój Katowice - Pogoń Siedlce (15), MKS Kluczbork - Bytovia Bytów (15),GKS Bełchatów - Sandecja Nowy Sącz (17), Miedź Legnica - Olimpia Grudziądz (17), Wigry Suwałki - Zawisza Bydgoszcz (17); - niedziela: Wisła Płock - Chrobry Głogów (12.45, transmisja w Polsacie Sport), GKS Katowice - Dolcan Ząbki (12.45).

I LIGA

Więcej o meczu Stomilu w Gdyni wkrótce na olsztyn.sport.pl .

Więcej o: