Przełamanie Wisły - Jagiellonia rozbita 4:1

Krakowianie wreszcie nauczyli się, jak stwarzane sytuacje zamieniać na gole. W Białymstoku przebudzili się Paweł Brożek z Maciejem Jankowskim i Wisła po raz drugi w tym sezonie na wyjeździe rozbiła przeciwnika

Na papierze wyglądało to tak, że trener Kazimierz Moskal postanowił w Białymstoku przede wszystkim nie przegrać. Stąd na boisku pięciu nominalnych obrońców, a do tego dwóch defensywnych pomocników. Na papierze siła w ataku wyglądała Wisły marnie - nieskuteczny Rafał Boguski, bardziej nieskuteczny Paweł Brożek i najbardziej nieskuteczny Maciej Jankowski. Szkoleniowiec liczył na ofensywne zapędy bocznych obrońców Bobana Jovicia i Macieja Sadloka oraz przesuniętego do pomocy Łukasza Burligi.

Do tego pierwszy raz w tym sezonie zabrakło Krzysztofa Mączyńskiego. 21-letni pomocnik popełnił kilka błędów, ale może to spotkanie zaliczyć na plus.

Tyle że już początek meczu potwierdził, dlaczego przez trzy mecze wiślacy nie trafili do siatki. Wisła w tych spotkaniach sytuacji stworzyła wiele, ale chyba jeszcze lepiej szło jej ich marnowanie. Po świetnym minięciu Sebastiana Madery i równie doskonałym podaniu Paweł Brożek, Burliga przegrał pojedynek z bramkarzem.

Krakowianie przeważali (dobrą sytuację zmarnował Jankowski), niemal nie schodzili z połowy Jagiellonii (w pierwszej połowie piłkę miała przez 68 proc. czasu) i... stracili bramkę. Przy rzucie wolnym Sadlok nie upilnował Igora Tarsovsa.

Wisła odpowiedziała błyskawicznie - Filip Modelski w niezbyt groźnej sytuacji sfaulował w polu karnym Burligę, a jedenastkę wykorzystał - wydawało się ze spokojem - Brożek. - Jakbym się nie denerwował przed rzutem karnym, to trzeba by skończyć z piłką. Stres był, adrenalina zadziałała. Cieszę się, że trafiłem, bo to był ważny moment dla mnie i drużyny - mówił w przerwie przez kamerami Canal+ Brożek. - Fajnie, że wciąż stwarzamy tyle sytuacji

Ważny, bo Wisła przerwała po 296 minutach strzelecką niemoc. To była też 123. bramka Brożka w ekstraklasie - jest 11. w klasyfikacji strzelców wszech czasów ligi.

Tyle że po tym golu wiślacy nieco oddali inicjatywę gospodarzom, a gola nie stracili dzięki interwencjom Radosława Cierzniaka.

Po przerwie gra się nieco wyrównała, ale wciąż goście byli częściej przy piłce. Rozgrywali, stwarzali sytuacje, aż wreszcie udało się zdobyć gole z gry. Po akcji Brożka z Burligą, bez namysłu kopnął Jankowski i w końcu trafił. Od poprzedniego jego gola w ekstraklasie minęło 617 minut.

Na kolejnego czekał zaledwie 13 minut. Po rzucie rożnym 25-letni zawodnik przeskoczył Rafała Augustyniaka i mocnym strzałem głową nie dał szans bramkarzowi.

W końcówce Taras Romańczk trafił w poprzeczkę, ale to Wisła dobiła rywali - kropkę nad i postawił rezerwowy Wilde-Donasld Gurrier.

To była pierwsza wygrana Moskala w roli trenera z Probierzem.

Gole: Tarasovs (23.) - Brożek (25.), Jankowski (62., 75.), Guerrier (90).

Jagiellonia: Drągowski - Modelski (46. Augustyniak), Madera, Tarasovs, Straus - Grzyb, Romańczuk - Grzelczak, Vasilljev, Mackiewicz - Cernych (59. Świderski).

Wisła: Cierzniak - Jović, Głowacki, Guzmics, Sadlok - Uryga, Popović - Boguski, Jankowski, Burliga (90. Cywka) - Brożek (89. Guerrier).