Kolejna porażka Jagiellonii. Wisła strzela cztery gole

Piłkarze Jagiellonii ponieśli czwartą porażkę z rzędu w ekstraklasie. Białostoczanie przegrali 1:4 w piątek na własnym stadionie z Wisłą. Zespół z Krakowa zaliczył przełamanie po trzech spotkaniach bez wygranej.

BIALYSTOK.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS

Obie drużyny przystępowały do piątkowego spotkania, licząc na przełamanie złych serii. Wisła w trzech poprzednich kolejkach nie wygrała, nie zdobyła nawet bramki. Z kolei Jagiellonia przegrała trzy ostatnie pojedynki w lidze, straciła w nich osiem goli.

Trener Kazimierz Moskal w starciu w Białymstoku nie mógł skorzystać m.in. z pauzującego za kartki Krzysztofa Mączyńskiego. Natomiast w Jagiellonii z powodów urazów zagrać nie mogli Przemysław Frankowski oraz Alvarinho, czyli obaj zawodnicy, którzy w ostatnim spotkaniu (porażka 2:3 z Górnikiem Łęczna) wybiegli na murawę w podstawowym składzie. Zresztą w porównaniu do pojedynku w Łęcznej zmian w wyjściowej jedenastce białostoczan było więcej. Na środek obrony wrócił m.in. Igors Tarasovs, a od pierwszej minuty zagrali i Konstantin Vassiljev i Fedor Cernych.

W pierwszej połowie spotkania mieliśmy potwierdzenie tego, że Wisła w ostatnich pojedynkach ma problemy ze skutecznością. Już w czwartej minucie zespół z Krakowa miał kapitalną okazję do zdobycia gola, ale jej nie wykorzystał. Paweł Brożek zagrał piłkę do Łukasza Burligi, a ten przegrał pojedynek sam na sam z Bartłomiejem Drągowskim. W 19. minucie w dobrej sytuacji do zdobycia gola znalazł się z kolei Maciej Jankowski, ale i tym razem górą był bramkarz Jagiellonii.

W pierwszych 20. minutach przewaga Wisły była bezdyskusyjna. Goście grali w piłkę, a piłkarze Jagiellonii w zasadzie tylko za nią biegali. Białostoczanie skupili się przede wszystkim na obronie i szukali okazji do kontr. To jednak nie po szybkim ataku, a stałym fragmencie gry zdobyli gola.

W 23. minucie Jagiellonia po raz czarty wykonywała rzut wolny z podobnego miejsca na boisku. Trzy wcześniejsze próby były nieskuteczne. W końcu jednak dobrym dośrodkowaniem popisał się Konstantin Vassiljev, a wykończył je Igors Tarasovs.

Radość białostoczan z prowadzenia trwała bardzo krótko. Po chwili bowiem Filip Modelski sfaulował w polu karnym Łukasza Burligę i sędzia wskazał na jedenasty metr. Rzut karny na gola zamienił Paweł Brożek.

W końcówce pierwszej połowy w końcu odważniej zaatakowała Jagiellonii i miała kilka niezłych okazji. Przy jednej z nich tuż przed polem karnym Piotra Grzelczaka sfaulował Richard Guzmics. Po kontakcie z tym zawodnikiem kilka minut później w polu karnym upadł też Taras Romanczuk, ale gwizdek sędziego milczał.

Trener Michał Probierz już w przerwie zdecydował się na pierwszą zmianę. Na boisko nie wybiegł już słabo spisujący się (i to nie tylko kwestia rzutu karnego) Filip Modelski. Na prawej obronie zastąpił go nominalny środkowy defensor Rafał Augustyniak i to właśnie jego zabrakło z tej strony boiska w 62. minucie spotkania. Wówczas to Paweł Brożek zagrał piłkę w pole karne, tam dobrze zgrał ją Łukasz Burliga, a w siatce umieścił Maciej Jankowski. Ten sam zawodnik w 74. minucie po raz drugi wpisał się na listę strzelców. Tym razem strzałem głową (uciekł Augustyniakowi) wykończył dośrodkowanie z rzutu rożnego Macieja Sadloka.

Jagiellonia odpowiedzieć nie potrafiła, a Wisła, dokładnie Wilde-Donald Guerrier, w doliczonym czasie gry zdobyła jeszcze czwartą bramkę. Białostoczanie przegrali więc piąte spotkanie z rzędu (licząc z Pucharem Polski).

Więcej o Jagiellonii na bialystok.sport.pl

Więcej o: