Zeszłej jesieni Błażej Augustyn należał do najlepszych zawodników dobrze radzącego sobie wtedy Górnika Zabrze. Ba, byli nawet tacy, którzy twierdzili, że stoper zabrzan powinien otrzymać szansę w reprezentacji Polski. Wiosna to już jednak zupełnie inna bajka. Augustyn wyraźnie spuścił z tonu, zaczął popełniać bardzo proste błędy. Na dodatek pod koniec kwietnia przyplątały się do niego problemy zdrowotne. Do składu Górnika już nie wrócił, bo jego kontrakt - obowiązujący do końca czerwca - nie został przedłużony.
27-latek trafił do Heart of Midlothian i... wyraźnie odżył. Owszem, z powodu kontuzji przez kilka kolejek szkockiej ekstraklasy pauzował, ale kiedy tylko jest w pełni sił, pełni rolę lidera swojego zespołu. Szkocka drużyna z Augustynem na stoperze zdążyła już zanotować czyste konto na stadionie samego Celticu Glasgow. W tabeli jest trzecia, więc liczy na awans do europejskich pucharów. Były obrońca Górnika został nawet kapitanem drużyny! Co by nie mówić - takie wyróżnienie dla Polaka grającego w niezłej zagranicznej lidze to rzadkość.