Mecz koszykówki, czyli toruńskiego kibica gnuśność w hali

Pierwsze w tym sezonie ligowe spotkanie Polskiego Cukru było ospałe. Na szczęście, jedynie na trybunach, bo koszykarze wręcz buchali energią.

Zawodnicy trenera Jacka Winnickiego na inaugurację Tauron Basket Ligi pewnie pokonali wicemistrzów Polski ze Zgorzelca. Do zwycięstwa doprowadził torunian przede wszystkim autor 23. punktów Maxym Kornijenko. Popisy Ukraińca i reszty koszykarzy oglądała liczna, a przy tym zadziwiająco senna publiczność.

Przyjście na mecz za pięć dwunasta

Przystosowane do oglądania spotkań drużynowych trybuny wielofunkcyjnej Areny Toruń były wypełnione dość szczelnie. Fani koszykówki zajęli bowiem nawet sektory umiejscowione na początku łuków bieżni lekkoatletycznej.

Frekwencja dopisała. Poziom meczu i wynik końcowy był więcej niż satysfakcjonujący. A jednak czegoś zabrakło. Czego? Gorącej atmosfery.

Trudno jednak ją stworzyć, mimo usilnych prób organizatorów, kiedy publiczność przychodzi na mecz dosłownie na ostatnią chwilę. Ciężko wówczas o zbudowanie jakiegokolwiek napięcia. Gdy zawodnicy Polskiego Cukru wybiegli na rozgrzewkę, przywitały ich bardzo skromne oklaski garstki fanów. Mało kto widział na halowym telebimie specjalny filmik, stworzony na okoliczność powrotu do macierzy torunianina Łukasza Wiśniewskiego.

Kibicowski marazm i bezruch

Nawet, co dziwne w arenach sportowych, otwarcie sezonu mową prezydenta miasta Michała Zaleskiego nie wzbudziło wyraźnej reakcji.

W hali niemrawo. Zupełnie jakby ktoś rozpylił w powietrzu substancję zobojętniającą, powstrzymującą wyrażanie emocji. W uszach słyszę piosenkę "Numb" U2.

Po efektownej prezentacji drużyn, spotkanie wreszcie rusza. Nieco lepiej, choć publiczność dalej nader skupiona. Odrętwiała. Monopol na bezruch próbowała przełamać grupa osób z fanklubu. Okrzyki, wspierające drużynę miały sprowokować milczącą większość do głośnego dopingu. Wyszło średnio. Także dlatego, że niekiedy to, do czego zagrzewali szalikowcy, nijak się miało do wydarzeń na parkiecie. Przykład? Skandowanie "hej Toruń kosz!" w momencie posiadania piłki przez gości ze Zgorzelca.

Fanklub, cheerleaderki, Rycerz Piernisław, podgrzewający atmosferę niczym amerykański konferansjer słynny Michael Buffer toruński spiker - to wszystko nie było w stanie wyrwać publiczności z kibicowskiego marazmu. Mimo to, jeden z fanów miał szczególnie dużo powodów do radości. Po celnym rzucie z połowy boiska w przerwie między kwartami, zgarnął główną nagrodę konkursu - 2 tysiące złotych.

Szybkie wyjście z hali

Triumfujący zawodnicy Polskiego Cukru dostali po meczu od publiczności także swoistą nagrodę, choć w raczej skromnym wymiarze. Niewielu bowiem kibiców zostało po końcowej syrenie, aby "przybić piątkę" z koszykarzami Jacka Winnickiego. Najwyraźniej sprawny wyjazd z parkingu okazał się kwestią dużo ważniejszą.

A może wielu spieszyło się, by w domowym zaciszu zalogować się na Facebooka? Tam toruński klub koszykarski działa prężnie. Nie pozwalał o sobie zapomnieć także podczas czasu przedsezonowego, prowadząc szereg akcji marketingowych. Ostatnia o nazwie "Twarde Piątki" cieszyła się sporym powodzeniem.

Byłoby świetnie, gdyby społeczność, jaka stworzyła się wokół Twardych Pierników, wyraziściej prezentowała więź z klubem także w świecie realnym, w hali. Okazje ku temu w najbliższym czasie dwie - w czwartek (godz. 19:00) Polski Cukier podejmie ekipę Czarnych Słupsk. W niedzielę zaś (godz. 18:00) zmierzy się z zespołem Asseco Gdynia.

Więcej o: