Wilki Morskie bez kłów. Powtórka z poprzedniego sezonu

Przeciętna obrona i brak pomysłu na atak pozycyjny - tak w skrócie podsumować można występ Wilków Morskich Szczecin z Siarką Tarnobrzeg.

Z kim wygrać u siebie, jak nie z Siarką - takie pytanie mogli sobie zadawać fani szczecińskiego zespołu. Tarnobrzeżanie to jedna z najsłabszych ekip ostatnich paru sezonów, podobnie jak Wilki przed rokiem. Ale latem doszło do przemeblowania obu zespołów i... na razie sprawdzają się transfery Siarki.

Ten zespół nic szczególnego nie pokazał. Walczył, był jakby pewniejszy w swoich decyzjach i gdyby nie błędy w obronie, to nie dopuściłby do tak emocjonującej końcówki.

A ten mecz - wyrównany od początku - wydawało się, że rozstrzygnął się w 37. minucie. Goście prowadzili różnicą 10 punktów. Wtedy jednak Paweł Kikowski i Korie Lucius trafili za trzy, a po chwili Paweł Kikowski wykorzystał jednego 'technicznego' (po niesportowym zachowaniu Daniela Walla, który rzucił "mięsem" w kierunku arbitra). Goście wypuszczali te zwycięstwo z rąk, a gdy jeszcze Lucious trafił dwa osobiste było tylko 70:71 i 40 sekund do końca.

Siarka wytrzymała jednak napór do końca. Jej Amerykanie - szczególnie Gary Bell - powiększyli przewagę i mogli się cieszyć z ostatniego gwizdka, jakby zagwarantował im co najmniej udział w play-offach.

- Cieszy wygrana, po cichu nam to chodziło po głowie. Wilki mają dobrych Polaków, większą rotację i jakość tych zmian - mówił Zbigniew Pyszniak, trener Siarki. - Nasza szansa to zespołowość i to funkcjonuje. Jak zaczynamy grać za bardzo indywidualnie to zaczynają się problemy, bo takich gwiazd nie mamy. Pyskówka Walla była niepotrzebna, oby wyciągnął z tego sensowne wnioski. Końcówka? Mówiłem do zawodników krótko: nie dajemy rzucać za trzy. Nie dało się upilnować zawodników gospodarzy, ale uratowaliśmy wygraną.

- Mecz trudny, ale wykonaliśmy zadania trenera. Graliśmy na równym poziomie w obronie i ataku - dodał Gary Bell, obrońca Siarki.

Marek Łukomski, trener Wilków: - Przepraszam kibiców i wszystkie osoby związane z naszą organizacją. Uczulałem, by nie popełniać błędu Śląska, ale takie ostrzeżenie nam nie wystarczyło. Daliśmy gościom grać, a jak mieli swoją szanse to wygrali. 37 minut snuliśmy się na parkiecie, a przez 3 walczyliśmy. Atak? Wiedziałem, że ciężko nam będzie rzucać punkty spod kosza, ale podejmowaliśmy próby i niestety, ale wpadliśmy w pętlę. Bunkrowali tę trumnę skutecznie do bólu.

- Siarka pokazała ambicję. My - nie wiem czemu - za spokojni. Mówiliśmy o innej grze, a teraz trzeba spojrzeć w lustro i poszukać przyczyn. Trzeba trzymać się razem, wziąć się w garść i poszukać zwycięstwa w najbliższych meczach - Paweł Kikowski, skrzydłowy Wilków.

King Wilki Morskie Szczecin - Siarka Tarnobrzeg 70:75

Kwarty: 20:19, 19:23, 16:19, 15:14

WM: Lucious 15, Majewski 11, Kikowski 10, Gaines 10, Leończyk 9, Marcin Nowakowski 6, Michał Nowakowski 5, Aiken 4, Garbacz 0.