Koszykówka. Pobić mistrza Polski. Śląsk Wrocław gra ze Stelmetem Zielona Góra

Śląsk Wrocław w tym sezonie pierwszy raz zagra na swoim parkiecie i od razu zacznie z wysokiej półki. Jego rywalem będzie mistrz Polski Stelmet Zielona Góra, który wydaje się nie mieć konkurentów w walce o tytuł. Mecz w poniedziałek o godz. 20.35 w Orbicie.
Mihailo Uvalin
MIECZYSŁAW MICHALAK

Początek rozgrywek ma dla Śląska smak słodko-gorzki. Na inaugurację zespół z Wrocławia zaliczył wpadkę, przegrywając z niżej notowaną Siarką Tarnobrzeg 74:75. W drugiej kolejce jednak się odbił, pokonując na trudnym terenie w Radomiu tamtejszą Rosę 79:75.

- Całe przygotowania staraliśmy się grać tak, jak udało nam się to przeciwko Rosie. Czyli agresywnie i twardo w obronie. W naszych wcześniejszych meczach to przynosiło efekty, a najlepiej wyglądało na Turnieju o Puchar Mieczysława Łopatki we Wrocławiu (Śląsk wygrał turniej - przyp.). Potem, około dwa tygodnie przed startem sezonu zaczęliśmy grać jakoś inaczej, nie potrafiliśmy znaleźć swojego właściwego rytmu - analizuje trener Śląska, Mihailo Uvalin.

- Porażka z Siarką była okropna. Przybiła nas i sprawiła, że atmosfera w zespole zrobiła się "ciężka". Zagraliśmy wtedy po prostu źle - zauważa Uvalin i przekonuje, że w spotkaniu z Rosą jego zespół zrobił duży krok do przodu. - W Radomiu zaprezentowaliśmy się o wiele lepiej. To było to, co planowaliśmy, "wyczyściliśmy się" po tym, co stało się w Tarnobrzegu. Zrobiliśmy te rzeczy, które zaplanowaliśmy i to jest powód, dla którego możemy się cieszyć ze zwycięstwa. Oczywiście, nie było to idealne spotkanie, ale zdecydowanie wystarczyło dla nas. Teraz wracamy do tego, co planowaliśmy, nad czym pracowaliśmy i co nam wychodziło przez większość okresu przygotowawczego - podsumował.

Z Siarką i Rosą wrocławianie mieli nieco utrudnione zadanie. W żadnym z tych spotkań trener Uvalin nie mógł skorzystać ze wszystkich graczy. Kontuzja ręki z obu spotkań wyłączyła Anthony'ego Smitha, który miał być jednym z liderów WKS-u w ofensywie. W Radomiu zabrakło także Maurice'a Suttona, którego z meczu wykluczyła grypa żołądkowa. Ten ostatni w poniedziałek zagra. Na Smitha będzie trzeba jeszcze trochę poczekać. Już jest zdrowy, ale potrzebuje treningu.

Mecz pełen podtekstów

Mecz Śląsk - Stelmet będzie miał kilka podtekstów, głównie ze względu na osoby Mihailo Uvalina i Kamila Chanasa.

Uvalin pracował w Zielonej Górze trzy sezony (2011-2014), ze Stelmetem osiągał swoje największe sukcesy w karierze. Zdobył z nim złoto, srebro i brąz. W tym czasie dwukrotnie był wybierany na najlepszego trenera PLK.

Swój udział w tych sukcesach miał Chanas, który z pewnością będzie chciał się pokazać z jak najlepszej strony przeciwko swojej byłej drużynie. Popularny "Hasan" w Zielonej Górze grał przez cztery poprzednie sezony, sięgając z tym klubem m.in. po dwa tytuły mistrza Polski. I choć był kapitanem zespołu z Winnego Grodu, to w minionych rozgrywkach jego rola w zespole została zmarginalizowana i grywał tylko kilkunastominutowe epizody. I właśnie dlatego, mimo że jego kontrakt był ważny jeszcze przez rok, postanowił odejść ze Stelmetu i wrócił do Śląska, w którym się wychował i stawiał pierwsze koszykarskie kroki. We Wrocławiu na Chanasa na dzień dobry czekała opaska kapitana. Ma on być jednym z liderów nowego Śląska i choć na boisku nie pokazał jeszcze pełni swoich możliwości, to odgrywa ważną rolę w szatni. W dwóch pierwszych meczach sezonu 30-letni rzucający notował średnio 8 punktów, 1,5 zbiórki i 1 asystę na mecz.

Dokonać niemożliwego

Przed Śląskiem arcytrudne zadanie. Stelmet w tym sezonie wydaje się być poza zasięgiem. Wielu ekspertów już przed sezonem ukoronowało go złotymi medalami. Inny wynik niż mistrzostwo drużyny Saso Filipovskiego, byłby ogromnym zaskoczeniem. Zielonogórzanie są poza zasięgiem finansowym reszty klubów TBL. W swojej ekipie mają najsilniejszy zestaw polskich graczy, z reprezentacyjnym doświadczeniem - Łukasza Koszarka, Przemysława Zamojskiego, Karola Gruszeckiego, Adama Hrycaniuka, Szymona Szewczyka czy wreszcie kreowanego na nową gwiazdę ligi Mateusza Ponitkę. Ten ostatni ma sprawić, że w Zielonej Górze długo nie będą płakać po Quintonie Hosleyu, dwukrotnym MVP finałów PLK.

- Jeśli chcemy grać z najlepszymi zespołami w Polsce, musimy grać agresywnie, twardo, musimy walczyć, żeby z nimi rywalizować. W końcu jesteśmy drużyną, w której są doświadczeni zawodnicy, ale jest również wielu niedoświadczonych. Bycie agresywnym na boisku to jedyna droga - jeśli nam się to nie uda, możemy mieć kłopoty już w pierwszej rundzie rozgrywek - uważa szkoleniowiec Śląska.

Czy trener Mihailo Uvalin znajdzie sposób na rywali. Zna ich przecież doskonale. Większość z nich miał okazję prowadzić w Zielonej Górze? Odpowiedź poznamy w poniedziałkowy wieczór.

Początek meczu w hali Orbita o godz. 20.35.

Więcej o: