Marcin Baszczyński wraca na Reymonta. Jak mu szło przeciwko Wiśle

Zanim Baszczyński został piłkarzem krakowskiego klubu, występował w Ruchu Chorzów. Gdy odszedł z Wisły, grał za granica, ale karierę zakończył w polskiej ekstraklasie.
Maciej Żurawski, Marcin Baszczyński, Maciej Sadlok. Mecz Gwiazdy dla Białej Gwiazdy.
ŁUKASZ KRAJEWSKI

Jako piłkarz Ruchu grał przeciwko "dwóm Wisłom" - sprzed "ery Cupiała" i już po przejęciu klubu przez Tele-Fonikę. Najpierw więc chorzowianie dwa razy zremisowali z Baszczyńskim w składzie i raz wygrali. Gdy do Wisły wpłynęły miliony Bogusława Cupiała, krakowianie dwa razy rozbili rywali (4:0 i 4:1), ale też dwa razy zremisowali. Raz szczęśliwie, bo wyrównali w 89 min. Baszczyński mówił wtedy w "Dzienniku Polskim": - Trener Wisły wziął pod uwagę fakt, że my jesteśmy ostatnio na fali, i dlatego ustawił zespół defensywnie, bo Ruchowi znacznie lepiej gra się z kontrataku. Mieliśmy więc utrudnione zadanie, ale mimo to dochodziliśmy do sytuacji strzeleckich.

W 2000 roku przeniósł się na Reymonta i spędził tu dziewięć sezonów. Kolejny raz przeciwko Wiśle zagrał w 2011 roku, gdy był piłkarzem Polonii Warszawa.

- Z pewną niewiadomą czekałem na ten mecz. Jednak gdy sędzia gwizdnie, wszystko odchodzi na bok i zaczyna się walka na całego. Mecz był dobry, mogliśmy pokusić się o zwycięstwo - mówił po kolejnym remisie.

W sumie zagrał przeciwko Wiśle 10 razy w ekstraklasie. Pięć razy padł remis - zawsze 1:1.

Teraz na Reymonta wraca jako dyrektor ds. sportowych i PR Termaliki Bruk-Bet Nieciecza.

Baszczyński przeciwko Wiśle

Więcej o: