Jako piłkarz Ruchu grał przeciwko "dwóm Wisłom" - sprzed "ery Cupiała" i już po przejęciu klubu przez Tele-Fonikę. Najpierw więc chorzowianie dwa razy zremisowali z Baszczyńskim w składzie i raz wygrali. Gdy do Wisły wpłynęły miliony Bogusława Cupiała, krakowianie dwa razy rozbili rywali (4:0 i 4:1), ale też dwa razy zremisowali. Raz szczęśliwie, bo wyrównali w 89 min. Baszczyński mówił wtedy w "Dzienniku Polskim": - Trener Wisły wziął pod uwagę fakt, że my jesteśmy ostatnio na fali, i dlatego ustawił zespół defensywnie, bo Ruchowi znacznie lepiej gra się z kontrataku. Mieliśmy więc utrudnione zadanie, ale mimo to dochodziliśmy do sytuacji strzeleckich.
W 2000 roku przeniósł się na Reymonta i spędził tu dziewięć sezonów. Kolejny raz przeciwko Wiśle zagrał w 2011 roku, gdy był piłkarzem Polonii Warszawa.
- Z pewną niewiadomą czekałem na ten mecz. Jednak gdy sędzia gwizdnie, wszystko odchodzi na bok i zaczyna się walka na całego. Mecz był dobry, mogliśmy pokusić się o zwycięstwo - mówił po kolejnym remisie.
W sumie zagrał przeciwko Wiśle 10 razy w ekstraklasie. Pięć razy padł remis - zawsze 1:1.
Teraz na Reymonta wraca jako dyrektor ds. sportowych i PR Termaliki Bruk-Bet Nieciecza.