W Zawiszy bez paniki. Dolcan to wypadek

Utrata fotela lidera nie wywołała w bydgoskim Zawiszy burzy. Wręcz przeciwnie - porażkę z Dolcanem przyjęto bardzo spokojnie.

W ostatnich dniach z trenerami Maciejem Bartoszkiem, Hermesem i dyrektorem sportowym Zawiszy Łukaszem Skrzyńskim rozmawiał właściciel klubu Radosław Osuch.

- Szkoda, że straciliśmy punkty, ale takie mecze każdemu się zdarzają. Lepiej przegrać jedno spotkanie 0:3 niż trzy po 0:1 - mówi Osuch.

Porażka z Dolcanem sprawiła, że bydgoszczanie w ligowej tabeli spadli z pierwszej na czwartą pozycję. Do lidera z Ząbek Zawisza traci jednak zaledwie dwa punkty. - Tabela powoli zaczyna się układać. Widać, kto będzie walczył o awans - dodaje Osuch. Obok Zawiszy i Dolcanu miejsce w ścisłej czołówce zajmują Arka Gdynia, Wisła Płock i Zagłębie Sosnowiec.

W niedzielę Zawisza musi sobie radzić bez Kamila Drygasa, który musi pauzować za żółte kartki. Kto go zastąpi?

- Mamy kilka wariantów, ale do niedzieli zostało jeszcze trochę czasu - odpowiada Bartoszek. Najbardziej prawdopodobny wariant zakłada, że obok Macieja Kony drugim defensywnym pomocnikiem zostanie przesunięty z ofensywy Mica. Miejsce Portugalczyka na boisku zająłby wtedy Bułgar Wasił Panajotow.

Nie wiadomo, kto w Głogowie będzie bronił bramki Zawiszy. Damian Węglarz w poprzednim meczu popełnił poważny błąd, ale poza tym spisywał się bez zarzutów. Gotowy do gry jest już Łukasz Sapela. - W końcu mamy dwóch bardzo dobrych i wyrównany pod względem poziomu bramkarzy - cieszy się Osuch.

Właściciel klubu po raz kolejny potwierdził, że w najbliższym czasie nie planuje żadnych transferów. - Dojdzie do nich dopiero zimą. Zamierzamy sprowadzić trzech zawodników, którzy będą wzmocnieniem drużyny. Piłkarze o tym wiedzą, nie robię z tego tajemnicy - dodaje.

Początek niedzielnego meczu o 12.45. Transmisja na Polsat Sport

Więcej o: