Górnik Zabrze. Wieku nie oszukasz. Klub musi szukać następcy Radosława Sobolewskiego

Radosława Sobolewskiego można by stawiać za wzór dla reszty polskich ligowców, ale w końcu i jemu zaczyna brakować sił. W Górniku Zabrze przydałby się więc jego następca. - To kłopot, którym musimy się zająć - przyznaje trener Leszek Ojrzyński.

Czy Górnik Zabrze wydostanie się z dołu tabeli? Podyskutuj na Facebooku >>

O ile w dwóch pierwszych sezonach Radosława Sobolewskiego w Górniku Zabrze jego występ oznaczał zazwyczaj pełne 90 minut (w sezonie 2013/14 było tak w 75 procentach przypadków, w sezonie 2014/15 - w 77), o tyle obecne rozgrywki przynoszą już sporą zmianę. Spośród ośmiu meczów, w których Sobolewski pojawił się w składzie, do końca na murawie wytrwał tylko w czterech. Zaczyna mu po prostu brakować sił. Choć 39-latek wciąż jest w Zabrzu piłkarzem kluczowym. I to nie tylko w destrukcji, ale i w ofensywie. Dopiero co zdobył przecież bardzo ważne gole w spotkaniach z Zagłębiem Lubin i Legią Warszawa.

- Radek daje z siebie absolutnie wszystko i nie zawsze jest w stanie dograć mecz do końca. Wtedy musimy szybko wykombinować, w jaki sposób zapełnić tę lukę - mówi Leszek Ojrzyński, trener Górnika. - Zdecydowanie jednak wolę taki problem niż ten, który mielibyśmy, gdyby Radka w ogóle z nami nie było. Proszę zwrócić uwagę, że gdy on jest na boisku, drużyna notuje lepsze wyniki. To nie przypadek - podkreśla Ojrzyński.

Nie zmienia to natomiast faktu, że zabrzanie powinni już rozglądać się za następcą swojego defensywnego pomocnika. - Zgadzam się. To kłopot, którym musimy się zająć - przyznaje szkoleniowiec Górnika. Kiedy natomiast pytamy go o piłkarza obecnej kadry, który rolę Sobolewskiego mógłby przejąć, odpowiada: - W tym momencie kogoś o podobnych predyspozycjach nie widzę. Chociaż - z drugiej strony - bywa, że wystarczy jakiś pozytywny zbieg okoliczności i chłopak, który do tej pory był w cieniu, nagle "wyskakuje".

Więcej o: