Orlen Wisła - THW Kiel. Mistrz Niemiec obnażył wszystkie słabości nafciarzy

THW Kiel, najlepsza drużyna ostatniej dekady w Bundeslidze, obnażyła wszystkie słabe strony Orlen Wisły Płock. W spotkaniu czwartej kolejki Ligi Mistrzów płoccy piłkarze ręczni, po najsłabszym swoim występie w tegorocznej Champions League, doznali dotkliwej porażki z mistrzem Niemiec, przegrywając różnicą aż 14 bramek, 23:37 (8:18).

Zanim obie drużyny ruszyły do boju, bardzo miłą wiadomość przekazał Jacek Krawiec, prezes PKN Orlen, głównego sponsora płockich piłkarzy ręcznych, który poinformował, że płocki koncern będzie dalej finansował Sekcję Piłki Ręcznej Wisła Płock do końca czerwca 2019 roku.

Wcześniej odbyła się konferencja prasowa, na której zostało zaprezentowane główne trofeum mistrzostw Europy w piłce ręcznej, które odbędą się w przyszłym roku w Polsce (15-31 stycznia).

- O rywalu wiemy wszystko, mamy przygotowaną taktykę. Teraz musimy ją tylko wcielić w życie - mówił przed meczem kołowy Orlen Wisły Mateusz Piechowski. Niestety, w pierwszej połowie ponad 5 tys. widzów doznało szoku. Nafciarze byli tylko tłem dla solidnie i konsekwentnie grających mistrzów Niemiec. Pierwszą bramkę w tym meczu płocczanie zdobyli dopiero w 10. minucie, ale już wtedy mieli straconych pięć goli. Wydawało się, że od tego momentu podopieczni Manolo Cadenasa przezwyciężą kryzys, ale ich gra była daleka od ideału. Mnóstwo błędów, mało agresywna i dziurawa obrona, w której wyraźnie brakowało kontuzjowanego Chilijczyka Marco Oneto - to wszystko sprawiło, że goście z dużą łatwością zdobywali bramki. A tym samym powiększali przewagę, która w pierwszej połowie sięgnęła nawet 11 bramek! Jakby tego było mało kapitalnie w bramce THW Kiel spisywał się Niclas Landin. Bronił wszystko, nawet rzuty karne. To był główny powód tego, że w pierwszej połowie nafciarze zdołali rzucić rywalom zaledwie osiem bramek. Na przerwę schodzili, przegrywając różnicą dziesięciu trafień. To był nokaut.

Kibice nie tracili jednak nadziei, wierzyli, że ich drużyna zdoła się jeszcze podnieść w drugiej połowie. Oczekiwali w niej zdecydowanie lepszej gry. Drugie trzydzieści minut było bardziej wyrównane, ale mistrzowie Niemiec nawet na chwilę nie oddali inicjatywy w tym spotkaniu, z dziecinną łatwością zdobywali kolejne bramki. W płockim zespole na uwagę zasługuje dobra postawa Mateusza Piechowskiego, dla którego był to dopiero drugi mecz w tym sezonie. Przypomnijmy, że przez ponad cztery miesiące pauzował z powodu kontuzji barku.

Wielkie brawa dla płockich kibiców, którzy do końca wspierali głośnym dopingiem nafciarzy.

To druga porażka piłkarzy ręcznych Orlen Wisły Płock w Lidze Mistrzów. Kolejne spotkanie w tych rozgrywkach nafciarze rozegrają 17 października na wyjeździe z chorwackim HC Zagrzeb.

Wcześniej, bo już we wtorek, płocczanie w meczu Superligi podejmą Gwardię Opole.

Orlen Wisła Płock - THW Kiel 23:37 (8:18)

Wisła: Corrales, Wichary - Racotea, Ghionea 2 (1), Rocha, Zelenović 2, Nikcević 4, Żytnikow 3, Daszek 4 (2), Wiśniewski 1, Pusica, Piechowski 2, Montoro 1, Tarabochia 3, Konitz 1

THW: Landin - Duvnjak 2, Toft Hansen 3, Dissinger 3, Ekberg 5, Dahmke 3, Vujin 7, Mamelund 2, Sprenger 1, Weinhold 1, Canellas 10 (5)

Kary: Wisła - 8 min; THW - 12 min

Sędziowali: Michael Johansson, Jasmin Kliko ze Szwecji

Więcej o: