Kibic kontra Stal Gorzów w sądzie. Będzie opinia biegłego

Przedłuży się sprawa cywilna, w której Andrzej Gonerski walczy o zadośćuczynienie od klubu Stal Gorzów za wypadek podczas zawodów żużlowych. Kibic ?czarnego sportu? został trafiony kamieniem i omal nie stracił oka. Teraz stan zdrowia mężczyzny oceni biegły okulista.

Podczas zawodów młodzieżowych w lipcu 2012 r. spod koła jednego z motocykli wyleciał kamień i uderzył Andrzeja Gonerskiego w lewe oko. Z przeciętą rogówką, tęczówką i raną źrenicy młody kibic trafił ze stadionu wprost na stół operacyjny w gorzowskim szpitalu. Oko udało się uratować, ale mężczyzna ma poważną wadę wzroku (pięć dioptrii).

Bezduszny klub

Klub Stal Gorzów, a przede wszystkim ubezpieczyciel (Gothaer) nie chcieli mu jednak wypłacić żadnego odszkodowania. Fan żużla poszedł do sądu, domagał się 55 tys. zł zadośćuczynienia. Kilka miesięcy temu sąd pierwszej instancji odrzucił powództwo kibica, uznając, że był to nieszczęśliwy wypadek, za który organizator nie może odpowiadać.

- Takie piękno tego sportu, że się kurzy - argumentowała w lutym sędzia Olimpia Barańska-Małuszek.

Gonerski odwołał się od wyroku. Od początku wraz ze swoim prawnikiem wnosił, że Stal powinna odpowiadać za wszystko, co dzieje się na stadionie podczas jakichkolwiek zawodów żużlowych, a nie tylko za uchybienia proceduralne.

Obecnie jesteśmy na drugim etapie procesu. Dziś sprawą zajmuje się wydział cywilny Sądu Okręgowego w Gorzowie. Podczas poprzedniej rozprawy sąd zaproponował stronom ugodę. Stal i ubezpieczyciel jednak na to nie przystali.

Szanse kibica rosną?

W piątek, gdy wszyscy spodziewali się już prawomocnego rozstrzygnięcia, sąd zdecydował jednak o powołaniu biegłego z zakresu okulistyki. Ma sprawdzić, w jakim stanie jest dziś oko Andrzeja Gonerskiego. Na opinię lekarza trzeba będzie poczekać cztery miesiące.

- Z jednej strony rozstrzygnięcie jest dość zaskakujące, z drugiej, był to jeden z kierunków, w którym sąd mógł pójść - mówi radca prawny Łukasz Wilmiński, przedstawiciel ubezpieczyciela.

Ta decyzja niewątpliwie przedłuży sądową potyczkę, ale daje kibicowi szansę na pomyślny finał i zmianę wyroku, który zapadł w sądzie rejonowym.

- Do tej pory udawaliśmy, że nic się nie stało, że to wszystko był przypadek. W końcu coś drgnęło w tej sprawie i sąd zauważył, że w ogóle na tym stadionie coś złego się wydarzyło - komentował piątkową decyzję sądu 22-letni kibic walczący ze Stalą.

Więcej o: