Ruch Chorzów niemile widziany w katowickim Spodku

Ruch Chorzów miał pochwalić się swoją historią, a przede wszystkim Gerardem Cieślikiem, podczas megawidowiska ?Peregrinus?, które odbędzie się w Spodku. Do prezentacji jednak nie dojdzie, bo w Katowicach obawiają się eksponowania symboli niebieskich.

Katowicki Spodek po raz kolejny ożyje podczas wyjątkowego przedstawienia. W ubiegłych latach wielotysięczną publikę gromadziły spektakle: "Franciszek - wezwanie z Asyżu", "Exodus" czy "Jonasz". Tym razem widzowie będą mieli okazję poznać niezwykłą historię, jaką jest "Peregrinus". "Peregrinus" [z łaciny cudzoziemiec, obcy - przyp. red.] to epicka opowieść o Górnym Śląsku. Podczas widowiska zostanie upamiętniona także postać legendy niebieskich - Gerarda Cieślika. Organizatorzy "Peregrinusa" pojawili się na Cichej podczas niedawnego meczu z Legią Warszawa i zaprosili wdowę Krystynę Cieślik jako gościa honorowego.

Spodek nie dla Ruchu

Spektakl odbędzie się 16 października. Tego dnia w Spodku miało się również pojawić stoisko promujące Ruch. Okazało się jednak, że obecność klubu z Cichej w katowickiej hali jest problemem.

Organizatorzy widowiska wypowiadają się na ten temat niechętnie. W klubie też wolą przemilczeć temat. Okazuje się jednak, że po publikacji informacji, że Ruch będzie partnerem widowiska w Katowicach, w mieście zrodziły się obawy, że obecność klubu z Cichej w Spodku może być przyczynkiem do chuligańskich burd pomiędzy sympatykami Ruchu i GKS-u Katowice.

Organizatorzy widowiska usłyszeli od Wydziału Zarządzania Kryzysowego katowickiego Urzędu Miasta, że Ruch może zaistnieć w Spodku, ale konieczne będzie wynajęcie większej liczby służb ochroniarskich. - I tak oto poważny spektakl o wymowie duchowej i religijnej stał się tłem dla niezdrowych kibicowskich emocji - mówi Piotr Czakański, scenarzysta i producent widowiska, który poinformował już Ruch, że klub nie będzie mógł pochwalić się swoją historią w Spodku.

- Dla mnie cała ta sytuacja jest zupełnie niezrozumiała. Ekspozycja Ruchu nie miała przecież dotyczyć klubu [początkowo Ruch informował o klubowych gadżetach - przyp. red.], a jego legendy - Gerarda Cieślika, wybitnego Ślązaka. Znałem Pana Gerarda, który był dla mnie postacią ze wszech miar wyjątkową. Zdolny i skromny. Ale nie dupowaty! O, jak ja nie lubię tego określenia "śląska dupowatość"! Nie widziałem w tym nic złego, że ktoś zobaczy opracowania, zdjęcia czy pamiątki poświęcone temu wybitnego piłkarzowi i Ślązakowi. Jak widać, byłem w błędzie - dodaje Czakański, który kilka lat temu otrzymał od Cieślika książkę "Urodzony na boisku". - Z dedykacją. Niezwykłą dedykacją, która zawiera datę urodzin Gerarda Cieślika. "Datę śmierci wpisze pan sobie już sam" - powiedział wtedy pan Gerard. Nie zrobiłem tego do dziś - mówi scenarzysta.

Ruch Chorzów nadal promuje widowisko

Na Cichej - mimo opisanych powyżej problemów - nie obrazili się organizatorów "Peregrinusa". Ruch nadal promuje widowisko, a bilety na przedstawienie można kupić w klubowych punktach sprzedaży. - Sam nie ukrywam tego, że jestem kibicem Ruchu. Mówię o tym zresztą podczas filmu, jaki zostanie zaprezentowany także w Spodku. Mówię w nim również, że moim drugim ukochanym klubem jest Cracovia, za którą stoi wielki autorytet Karola Wojtyły. Kibice Ruchu to akceptują. To nie rodzi żadnych nieporozumień czy wręcz agresji. Po całym tym zamieszaniu proszę i apeluję tylko o jedno. Ochrońmy ten spektakl. Dajmy mu odbyć się w spokoju. To wyjątkowy projekt, w którym nie ma miejsca na złe emocje - kończy Czakański.

 
Najlepszy transfer lata to:
Więcej o: