Jagiellonia. Przegrana, nerwy, przerwa

Jeszcze dwie kolejki temu Jagiellonia mogła być wiceliderem ekstraklasy. Teraz jest w dolnej części tabeli.

BIALYSTOK.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS

Białostoczanie mają za sobą trzy porażki. Najpierw przegrali 0:2 z Zagłębiem Lubin w 1/8 finału Pucharu Polski, następnie w lidze 1:2 z Pogonią Szczecin oraz 0:3 z Lechią Gdańsk. Ostatni mecz odbył się w piątek. Wynik tej konfrontacji mógł być zupełnie inny, gdyby nie zmarnowane sytuacje do zdobycia goli przez zawodników Jagiellonii w pierwszej połowie. Najpierw odrobiny precyzji zabrakło przy strzale Fedora Cernycha i piłka odbiła się od słupka. Później sytuacji sam na sam z bramkarzem rywali nie wykorzystał Piotr Grzelczak, który nie oddał nawet celnego strzału. W końcu tuż przed przerwą fatalnie spisał się Konstantin Vassiljev. Estończyk zmarnował rzut karny.

- Jak się z takim przeciwnikiem nie wykorzystuje tak dogodnych sytuacji, to trudno wygrać - przyznaje trener Michał Probierz, a jako pewne wytłumaczenie można dodać to, że w Jagiellonii nie ma już zdobywców 45 goli z 59 strzelonych w ubiegłym sezonie.

W starciu z Lechią Michał Probierz dokonał kilku zmian w podstawowym składzie swej drużyny. Jedna z roszad była na środku obrony. Igorsa Tarasovsa zastąpił Rafał Augustyniak, dla którego był to dopiero trzeci występ w ekstraklasie w barwach Jagiellonii, chociaż w Białymstoku jest już od stycznia. Były obrońca Widzewa Łódź spisał się poprawnie.

Ostatecznie była jednak porażka 0:3, bo w drugiej części spotkania gospodarze zagrali zdecydowanie słabiej niż przed przerwą. Po przegranej z Lechią Jagiellonia znalazła się w dolnej części ligowej tabeli, ale trzeba też dodać, że różnice punktowe między zespołami nie są duże. Co więcej, tak jak białostoczanie 14 "oczek" na swym koncie mają jeszcze cztery inne drużyny.

- Wygra się dwa mecze i można być prawie na pudle. Jest źle, ale nie robimy z tego tragedii - zachowuje spokój Piotr Tomasik, ale niektórym zawodnikom po starciu z Lechią puściły nerwy. Najbardziej Bartłomiejowi Drągowskiemu, który po spotkaniu zaatakował rezerwowego w tym meczu Jonatana Strausa. W sobotę młody bramkarz przeprosił za swe zachowanie na swym oficjalnym profilu na Facebooku. "Przepraszam Jonatana, całą Drużynę, Trenera i Kibiców za impulsywne zachowanie. Mocno przeżyłem porażkę i niestety nie zapanowałem nad emocjami. Jest mi bardzo przykro. Wczoraj przegrałem dwa razy i mogę się tylko wstydzić. Obiecuję wyciągnąć wnioski".

Tak bramkarz, jak też pozostali zawodnicy Jagiellonii, na wyciągnięcie wniosków mają trochę czasu. Teraz bowiem w rozgrywkach ekstraklasy następuje przerwa na spotkania reprezentacji.

- Część zawodników wyjedzie na zgrupowania i nie będziemy mogli normalnie popracować, ale nie ma co płakać - stwierdza Michał Probierz, a rzeczywiście przez niemal dwa najbliższe tygodnie szkoleniowiec będzie musiał przeprowadzać treningi w okrojonym składzie. Do różnych reprezentacji z Jagiellonii powołani zostali: Fedor Cernych (Litwa), Konstantin Vassiljev (Estonia), Igors Tarasovs (Łotwa), Bartłomiej Drągowski, Jonatan Straus, Przemysław Frankowski (U-21), Karol Świderski (U-19), Przemysław Mystkowski, Paweł Kaczmarczyk, Mateusz Ostaszewski, Marcin Pigiel (U-18).

Więcej o Jagiellonii na bialystok.sport.pl

Więcej o: