Marcin Nitschke nie zapomniał, jak się gra i wygrywa

Pozmieniało się w życiu: od dziewięciu miesięcy jest ojcem, remontował i powiększał swój klub, zaangażował się w produkcję stylizowanych stołów bilardowych. Dyscyplina też się zmieniła, ale to tylko na chwilę. Zielonogórski snookerzysta Marcin Nitschke został mistrzem Polski w bilardzie angielskim.

- Zdarzyło mi się pierwszy raz, że pojechałem na mistrzostwa w bilardzie angielskim, w ogóle pierwszy raz stanąłem do tej odmiany gry. Zasad nauczyłem się w dniu rozgrywania turnieju - wyjawia Nitschke. Ale materia nie była też tak zupełnie obca. W bilard angielski gra się na stołach snookerowych, a przy tych Nitschke mistrzem i triumfatorem bywał wielokrotnie. I - jak zapewnia - jeszcze nie powiedział ostatniego słowa.

- Nakręciłem się na kolejne pojedynki, bo mimo przerwy w startach poradziłem sobie ze wszystkimi specjalistami od bilardu angielskiego, do mnie należał też największy brejk mistrzostw rozgrywanych w Lublinie. A przerwa to pokłosie zmian w mim życiu. Od dziewięciu miesięcy jestem tatusiem - to po pierwsze. Po drugie, powiększaliśmy klub Hot Shots. Było wokół tego mnóstwo zachodu. Przez trzy miesiące nie zrobiłem sobie choćby jednego dnia wolnego. Złożyło się też tak, że zaangażowałem się w produkcję i sprzedaż stylizowanych stołów bilardowych - opowiada zielonogórski snookerzysta. - Ale ciągle chcę grać, trenować i organizować imprezy, które zadowolą fanów snookera w Polsce - dodaje. Niebawem zaprosi kibiców na kolejną odsłonę pokazowych turniejów. Przy tej okazji w Zielonej Górze gości już najwięksi: Ronnie O'Sullivan, Neil Robertson, Mark Selby, Shaun Murphy, Judd Trump. Teraz - 15 listopada - zaproszenie już przyjął b. mistrz świata zawodowców Irlandczyk Ken Doherty. - To jednak tylko jedna, lecz jeszcze nie ta najważniejsza gwiazda imprezy, którą szykujemy - zapewnia Nitschke. Obiecał, że karty odsłoni w najbliższych dniach.