Dawid Kudła z Pogoni: Trener Michniewicz lubi czymś zaskoczyć

Bramkarz Pogoni Szczecin w Chorzowie debiutował w ekstraklasie. Wtedy bramki nie puścił i ma nadzieję, że w piątek będzie tak samo.

Mateusz Kasprzyk: Nie było zbyt wiele czasu, aby przygotować się do meczu z Ruchem Chorzów.

Dawid Kudła: Na pewno ten tydzień znacznie różnił się od poprzedniego. Wtedy mieliśmy więcej czasu i siłą rzeczy był on bardziej intensywny. Teraz było luźniej, a do tego czeka nas jeszcze daleka podróż. Mam nadzieję, że nie odbije się ona na naszej formie i przyjedziemy wypoczęci. Interesują nas trzy punkty.

W meczu z Jagiellonią zespół funkcjonował całkiem nieźle. Uda się jeszcze coś poprawić?

- Na konkretne zmiany jest chyba zbyt mało czasu, choć trener Michniewicz jest znany z tego, że lubi czymś zaskoczyć. Jeśli chodzi o skład, to nadal nikt go nie zna. Każdy z nas ma więc motywację do walki, żeby znaleźć się w wyjściowej jedenastce.

Dla Ciebie - jako wychowanka Górnika Zabrze - to szczególny mecz?

- Grałem tam do tej pory raz [Kudła zadebiutował w ekstraklasie podczas meczu Ruch - Pogoń z ostatniego meczu sezonu 2013/14], więc teraz nadarzy się okazja dopiero do drugiego występu w Chorzowie. Jakichś konkretnych wrażeń stamtąd jednak nie przywiozłem. Na pewno dla mnie jest to szczególne spotkanie, ale podchodzę do niego w sposób normalny. Jestem profesjonalistą, więc nie można wybierać sobie rywali. Zawsze trzeba być tak samo skoncentrowanym.

Jest to jednak dla Ciebie spięcie klamrą dobrego okresu w Pogoni?

- Tak, i w związku z tym chciałbym - podobnie jak wtedy - zagrać na zero z tyłu. Do tego obyśmy dołożyli coś z przodu i wygrali.

Ostatnie wyniki sprawiają, że o Pogoni jest coraz głośniej.

- Przedstawiciele klubu oraz miasta na pewno są zadowoleni, kiedy dzieje się dobrze. Trwa walka o nowy stadion dla Szczecina, o który wszyscy walczymy i dobre wyniki pokazują, że warto na Pogoń stawiać. Na razie myślimy o tym, żeby nie przegrać kolejnego meczu. Passa działa na nas bardzo mobilizująco i nie paraliżuje nas.

Rozmawiał Mateusz Kasprzyk