Kolejny chorzowski wyrzut sumienia staje na drodze Pogoni Szczecin

Patryk Lipski urodził się i wychował w Szczecinie. Podobnie jak Filip Starzyński piłkarskie marzenia wyjechał realizować aż do Chorzowa.

Pogoń Szczecin ma obecnie jedną z najlepszych akademii młodzieżowych w kraju. Świadczą o tym wyniki. Młodzi portowcy są czołowymi zespołami we wszystkich kategoriach juniorskich. Gdyby Pogoń przez pięć lat nie tułała się jednak po niższych ligach, dzisiaj z pewnością byłaby bogatsza o kilka talentów.

Gdy Duma Pomorza walczyła o powrót do piłkarskiej elity, włodarzom klubu nie w głowie było profesjonalne szkolenie młodzieży. Największe perełki musiały szukać innego miejsca, aby móc przebić się do seniorskiej piłki. Rękę do utalentowanych zawodników ze Szczecina miał Bogusław Pietrzak. Za ery Antoniego Ptaka ten szkoleniowiec pracował w Pogoni, krótko był pierwszym trenerem, ale głównie zajmował się młodymi zawodnikami. Dobrze poznał kluby z regionu, młodych piłkarzy. Gdy Pogoń Ptaka upadła, Pietrzak trafił do Chorzowa, wykorzystał swoje dawne koneksje i zaczął sprowadzać najbardziej utalentowanych młodzian z Salosu Szczecin. Salezjańska drużyna nie posiadała seniorskiego odpowiednika i piłkarze po ukończeniu wieku juniora nie mieli, gdzie się podziać.

Dzięki Pietrzakowi w Ruchu grali Paweł Lisowski, Bartosz Flis czy najbardziej znany Filip Starzyński. Wydawało się, że Starzyński będzie już ostatnim wyrzutem sumienia szczecińskiej piłki, tymczasem w tym sezonie Ruch zaprezentował kolejnego wychowanka Salosu, Patryka Lipskiego. 21-latek przebojem wdarł się do pierwszej jedenastki niebieskich i jest jednym z odkryć tego sezonu. Świetna technika, przegląd pola i strzał z dystansu sprawiły, że stał się motorem napędowym Ruchu. - Na pewno trzeba będzie na niego uważać. Jest bardzo kreatywny - mówi bramkarz Pogoni, Dawid Kudła. Podobnego zdania jest też Czesław Michniewicz. - To jeden z najciekawszych piłkarzy tego zespołu - twierdzi szkoleniowiec Dumy Pomorza, który ustawił go w jednym szeregu z Łukaszem Surmą i Rafałem Grodzickim.

Sam Lipski nie zapomina jednak, gdzie się wychował. - Zawsze chodziłem na mecze Pogoni i podobała mi się gra Bartosza Ławy. Świetna lewa noga, spokojnie mógłby jeszcze zagrać kilka sezonów na poziomie ekstraklasy - mówi 21-latek. Pomocnik ostatnio na Twitterze wspomniał też, że na trybuny szczecińskiego obiektu przychodził dla Ediego Andradiny.

W tym sezonie strzelił już trzy gole, ale ostatni tydzień nie był dla niego zbyt dobry. Najpierw Ruch odpadł z Pucharu Polski. - To między innymi moja wina, bo moja pozycja wymaga właśnie kreowania gry. We wcześniejszych meczach się udawało, ale z Lechem zagrałem jedno ze słabszych spotkań - twierdzi Lipski, który w kolejnym spotkaniu niespecjalnie się poprawił. Niebiescy w weekend przegrali bowiem z Cracovią 1:2, a on z powodu dwóch żółtych kartek przed czasem opuścił boisku. W piątek zmobilizowany będzie więc podwójnie.