Joanna Gadzina z Pogoni Baltiki: U nas nie ma żelaznej siódemki. To nasz największy atut

Skrzydłowa PB Szczecin Joanna Gadzina zdobyła w meczu z Selgrosem Lublin aż dziewięć bramek. Była więc jedną z architektek środowego zwycięstwa nad mistrzem kraju. Szczecinianki wygrały 29:23 i awansowały na fotel lidera.

Mateusz Kasprzyk: To pewnie znakomite uczucie w końcu wygrać z Selgrosem Lublin.

Joanna Gadzina: Oczywiście, bardzo się cieszymy. Chcieliśmy wygrać to spotkanie i przede wszystkim powrócić na fotel lidera. Jesteśmy szczęśliwe, ponieważ pokonałyśmy wielokrotnego mistrza Polski, a na co dzień się to nie zdarza. Udało nam się, choć nie było łatwo. Znowu przytrafił nam się przestój, który nie powinien.

Podobnie było w Gdańsku, gdzie skończyło się to stratą jednego punktu.

- Byłyśmy na siebie bardzo złe, bo jechałyśmy tam z innymi założeniami, z zamiarem zwycięstwa. Mecz potoczył się jednak inaczej, i dobrze, że przynajmniej udało się uratować ten remis.

Co okazało się kluczowe w odniesieniu tego zwycięstwa z Selgrosem Lublin?

- Zagrałyśmy dobrze w obronie, do tego Adrianna Płaczek w bramce bardzo nam pomogła. Każda z nas oddała serce i dołożyła cegiełkę do tej wygranej. To jest nasz największy atut. U nas nie ma żelaznej siódemki, ponieważ każda zawodniczka, która wchodzi, jest wartością dodaną i coś wnosi do drużyny. Ja tylko kończyłam sytuacje, które zespół wypracował, a w kolejnym spotkaniu w mojej roli będzie ktoś inny.

W końcu należycie zaczęły funkcjonować skrzydła, ponieważ w poprzednich meczach bywało z tym gorzej.

- Tak, miewałyśmy z Patrycją Królikowską pewne przestoje, ale w tak ważnym meczu w końcu udało nam się przełamać i zagrać dobre spotkanie.

Generalnie start sezonu można więc uznać za bardzo udany.

- Tak, i oby tak dalej!

Rozmawiał Mateusz Kasprzyk