Ruch Chorzów. Zbliża się czas próby. Czy to jest projekt na miarę "polskiego Ruchu"?

"Polski Ruch" to był zespół, o którym wypowiadano się z szacunkiem nie tylko nad Wisłą. Teraz przy Cichej postawiono przede wszystkim na młodość. Czy to się może udać?

Ekskluzywne materiały i ciekawostki o Ruchu Chorzów na Facebooku >>

Niebiescy zaczęli sezon lepiej, niż można było oczekiwać. Zespół, który w trakcie letnich przygotowań jawił się jako ekipa, której za jednym zamachem wyrwano mózg i serce, zaczął szybko gromadzić punkty i zdobywać zaufanie fanów. Fakt, że w Chorzowie nie padli na kolana po stracie takich graczy, jak Grzegorz Kuświk, Filip Starzyński, Bartłomiej Babiarz i Michał Helik (poważna kontuzja kolan), budzi szacunek.

Tyle że naszym zdaniem właśnie teraz zbliża się czas największej próby, która pokaże, czy projekt "młody Ruch" dorówna temu sprzed dwóch lat, który określano mianem "polskiego Ruchu".

Powrót na ziemię

"Polski Ruch" to był zespół, który niemal przez cały sezon grał bez obcokrajowców. Niebiescy, na których nikt nie stawiał, skończyli wtedy rozgrywki na najniższym stopniu podium.

Czy "młody Ruch" może dorównać tamtej ekipie? Na Cichej nikt nie mówi rzecz jasna o medalu, ale awans do mistrzowskiej ósemki to byłoby porównywalne osiągnięcie.

- Od początku sezonu powtarzamy, że zespół jest w budowie, a jak wznosi się dom od fundamentów, to słabsze dni są nieuniknione. Ostatni tydzień był dla nas trudny. Zespół przegrał trzy mecze z rzędu, a to zawsze odbija się na psychice drużyny. Porażki przeżywają doświadczeni zawodnicy, to co dopiero mówić o młodych graczach Ruchu. Kolejne porażki z Legią, Lechem [w Pucharze Polski - przyp. red.] i Cracovią nie mogą jednak nikogo zdołować.

W każdym z tych spotkań zespół miał lepsze chwile i to na nich powinniśmy się teraz skoncentrować i budować swój optymizm przed kolejnymi meczami - przekonuje Mirosław Mosór, wiceprezes klubu i mistrz Polski z roku 1989.

Ruch musi więc, po uniesieniach związanych z wygraną w Wielkich Derbach Śląska i odświętnym charakterem meczu z Legią, szybko wrócić na ligową ziemię. W piątek na Cichą przyjeżdża Pogoń Szczecin, która notuje bardzo udany początek sezonu i jest dziś wiceliderem ekstraklasy. - Nasz zespół z tygodnia na tydzień robi postępy. Jestem przekonany, że uniknęlibyśmy serii trzech porażek z rzędu, gdyby nie problemy kadrowe, które nas dotknęły. Strata takich graczy jak Paweł Oleksy, Michał Efir, Adam Setla, a wcześniej Michał Helik i Miłosz Trojak musiała odbić się na dyspozycji zespołu - dodaje.

Weterani do odstawki?

Dlatego na Cichej tak wyczekują na przerwę w rozgrywkach, która nastąpi po najbliższej kolejce. W czasie, gdy o awans do mistrzostw Europy będzie walczyła reprezentacja Polski, do zdrowia mają wrócić kontuzjowani gracze Ruchu.

- Na tę chwilę największy problem jest z napastnikami. Na początku sezonu mieliśmy w tej formacji kłopoty bogactwa. Teraz, po odejściu Eduardsa Visnakovsa i kontuzjach Adama Setli i Michałe Efira, zostaliśmy tylko z Mariuszem Stępińskim. To za mało. Na szczęście Efir i Setla wracają pomału do zdrowia, więc konkurencja w linii ataku wzrośnie - mówi Mosór.

Przed Ruchem trudna końcówka pierwszej rundy i mecze z Lechem Poznań, Śląskiem Wrocław, Lechią Gdańsk i Wisłą Kraków. Młodzież nie ma więc czasu na naukę i wpadki.

- Nie obawiam się o wahnięcia formy naszej młodzieży. Dyspozycja młodych graczy, którzy są w trybie meczowym, jest stabilna. Jest jednak inne niebezpieczeństwo. To błędy młodości. Piłkarze, którzy uczą się ligowej piłki, czasami dają się ponieść fantazji. Zagrać wbrew logice i taktyce. Na to nie ma lekarstwa. Trzeba to przeżyć, przeczekać. Na boisku, jak i w życiu, uczymy się na własnych błędach - kończy Mosór.

Chorzowska młodzież ma oczywiście od kogo się uczyć, bo przecież o sile drużyny stanowią też, a może przede wszystkim, Łukasz Surma, Rafał Grodzicki, Marek Zieńczuk i Matus Putnocky. Jeżeli jednak plan w postaci awansu do mistrzowskiej ósemki się ziści, to już teraz szykujcie się na drużynę z Kamilem Lechem lub Kamilem Grabarą w bramce, Miłoszem Trojakiem w pomocy, Kamilem Włodyką na skrzydle i parą stoperów Koj - Helik.

Wtedy za jednym zamachem Ruch byłby i młody i polski.

ŚLĄSK.SPORT.PL na Twitterze. Obserwujesz? >>

Więcej o: