Komplet punktów hokeistów na trawie Pomorzanina

Tak jak to sobie zaplanował trener Piotr Żółtowski jego podopieczni zdobyli w weekend komplet punktów i dzięki temu awansowali w tabeli ekstraklasy na drugie miejsce. Po sobotniej wyjazdowej wygranej w Poznaniu z AZS Politechniką 3:2, w niedzielę Pomorzanin bardzo pewnie pokonał u siebie HKS Siemianowiczankę 8:1.

W sobotę Pomorzanin wyszedł na prowadzenie w 13 minucie. Michał Makowski precyzyjnie przymierzył z krótkiego rogu i było 1:0. Ale radość gości nie trwała zbyt długo. Koszmarny błąd we własnym półkolu - strata piłki - przytrafił się defensywie i do remisu doprowadził niezawodny w takich sytuacjach Krzysztof Rachwalski. A w 30 minucie trafił Filip Sobczak, który zmienił tor lotu piłki wbitej z rzutu wolnego sprzed linii 22 metrów. Dzięki tej bramce wicemistrzowie Polski schodzili na przerwę prowadząc 2:1. W drugiej połowie gospodarze, nie mając sposobu na wymanewrowanie obrońców z Torunia i stworzenia sobie okazji strzeleckich, szukali krótkich rogów. I po jednym z nich - w sumie szóstym w meczu - doprowadzili do remisu. Mateusz Stotko zagrał w prawy dolny róg Michała Śliwińskiego i było 2:2. Jednak w 67 minucie bramkarz gospodarzy nie miał nic do powiedzenia po bekhendowym zagraniu Kalinczuka. Działo się to w momencie gdy przyjezdni grali w osłabieniu (żółta kartka Sobczaka).

W niedzielę już w trzeciej minucie Witalij Kalinczuk wykończył idealne dogranie Michała Kunklewskiego i było 1:0. Ukraiński napastnik podwyższył prowadzenie gospodarzy w 20 minucie, gdy wykorzystał sytuacją sam na sam z Markiem Kompałą. A w 28 minucie, po indywidualnej akcji i uderzeniu z czubka półkola, na 3:0 trafił Rafał Szrejter. Goście odpowiedzieli tylko trafienie z rzutu karnego, Łukasza Orła. Mimo spokojnego prowadzenia w meczu z gry swojej drużyny nie był zadowolony trener Żółtowski. Chcąc sprostać jego wysokim wymaganiom torunianie rozpoczęli drugą odsłonę z ogromnym animuszem. I już pierwsze ataki powinny przynieść powodzenie. Ale skuteczności brakowało Kunklewskiemu, Łukaszowi Kurniewiczowi i Filipowi Sobczakowi. Goście przetrwali ten 15-minutowy napór torunian, po czym sami zaczęli zbliżać się do bramki swych rywali. Sytuacji z gry nie potrafili sobie wypracować, ale zarobili dwa krótkie rogi. Oba jednak wykonali bardzo słabo. Po drugim z nich Pomorzanin ruszył z błyskawiczną kontrą i po wyłożeniu piłki przez Mazurkiewicza do pustej siatki bez kłopotów trafił Szrejter. Działo się to w 58 minucie, a niespełna 120 sekund później kolejna kontra pozwoliła powiększyć prowadzenie na 6:1. Tym razem asystował Kalinczuk, a żadnych problemów ze skończeniem ataku nie miał Kurniewicz. To była jego pierwsza w karierze bramka w pierwszej drużynie Pomorzanina. Te dwa szybkie i skuteczne ataki wyraźnie podcięły skrzydła Ślązakom. A gospodarze wykorzystali to bezlitośnie. W końcówce akcję Kalinczuka i Kunklewskiego na siódmego gola zamienił nadbiegający na wprost bramki Michał Raciniewski, a w ostatniej minucie wynik spotkania ustalił Kunklewski, który celnie uderzył z ośmiu metrów.

AZS Politechnika Poznańska - Pomorzanin Toruń 2:3 (1:2)

0:1 Michał Makowski (13 krótki róg), 1:1 Krzysztof Rachwalski (14), 1:2 Filip Sobczak (30), 2:2 Mateusz Stotko (54 krótki róg), 2:3 Witalij Kalinczuk (67)

Pomorzanin Toruń - HKS Siemianowiczanka 8:1 (4:1)

1:0 Witalij Kalinczuk (3), 2:0 Witalij Kalinczuk (20), 3:0 Rafał Szrejter (28), 3:1 Łukasz Orzeł (30 rzut karny), 4:1 Artur Mazurkiewicz (34 krótki róg), 5:1 Rafał Szrejter (58), 6:1 Łukasz Kurniewicz (60), 7:1 Michał Raciniewski (67), 8:1 Michał Kunklewski (70)

Więcej o: