Pogoń nie myśli o rewanżu za puchar. Chce utrzymać status niepokonanej i gonić lidera

Poniedziałkowe spotkanie Pogoni Szczecin z Jagiellonią Białystok zamknie 10. kolejkę rozgrywek ekstraklasy. Obie drużyny za wszelką cenę chcą wygrać.

Pogoń Szczecin to jedyna drużyna w stawce, która nie zaznała jeszcze smaku porażki w ekstraklasie. Kibice Dumy Pomorza delektują się jednak tym faktem w sposób umiarkowany, ponieważ granatowo-bordowi przeważnie remisują swoje spotkania, a przed własną publicznością wygrali tylko raz. Cel na poniedziałek jest więc oczywisty. - Mamy nadzieję podtrzymać naszą passę, ale też w końcu zdobyć trzy punkty na własnym terenie - mówi trener Pogoni, Czesław Michniewicz. - Aby tak się stało, musimy zagrać w taki sposób, jaki sobie założymy.

Portowcy już raz mierzyli się w tym sezonie z Jagiellonią. Białostoczanie wyrzucili Pogoń za burtę Pucharu Polski, wygrywając 2:1. Szczecinianie w poniedziałek chcą jednak napisać nową historię, a nie rewanżować się za poprzedni mecz. - Wiemy dużo o rywalu. Graliśmy z nimi kilka tygodni temu w pucharze. Nie jest tak, że za wszelką cenę myślimy o rewanżu. Jest takie moje przysłowie: "Cygan nie za to syna bił, że przegrał, a za to, że chciał się odegrać". My nie chcemy się odgrywać, a zagrać dobry mecz - dodaje Michniewicz.

Tamtego spotkania zbyt dobrze nie wspomina Jarosław Fojut, który zobaczył wtedy czerwoną kartkę. Stoper Pogoni ma podobne zdanie do trenera. - Sama gra była niezła, ale zabrakło nam dojrzałości i wyrachowania. Jeśli chodzi o mnie, to oczywiście czerwona kartka była zasłużona i niepotrzebnie osłabiłem zespół. Nie mam jednak żadnych rachunków do wyrównania - mówi Fojut.

Sytuacja kadrowa Pogoni jest względnie dobra. - Jak przed każdym meczem w tym sezonie mamy małe problemy, ale mam nadzieję, że uda się z nimi uporać. Do spotkania przygotowuje się ta sama dziewiętnastka piłkarzy co do meczu z Termalicą - mówi opiekun Dumy Pomorza. Do grona kontuzjowanych dołączył tylko Robert Obst, który w poniedziałek przeszedł operację po zerwaniu więzadła.

Rywale Pogoni do meczu przystępują z dziewięćdziesięcioma minutami w nogach, wybieganymi w środę w Pucharze Polski oraz kiepskich nastrojach, ponieważ mecz zakończył się porażką z Zagłębiem Lubin 0:2. Michał Probierz jasno nakreślił jednak zadanie przed swoimi piłkarzami. - Nasz cel jest jeden, czyli wygrana. Jedziemy do Szczecina po trzy punkty. Portowcy nie przegrali jeszcze w lidze, więc nie są przypadkowym zespołem. Zadanie nie będzie łatwe, ale interesuje nas pełna pula.

W Jagiellonii podobnie jak w Pogoni, sytuacja kadrowa przed meczem wygląda całkiem nieźle. - Wypadł nam Łukasz Sekulski, który przeszedł zabieg usunięcia wyrostka robaczkowego. Pozostali zawodnicy są zdrowi i gotowi do rywalizacji - mówi trener. Probierz nie wyklucza też zmian w składzie w stosunku do meczu w Pucharze Polski. - Oczywiście ci, którzy zagrali w środę, zawiedli, a my mamy pewien pogląd na obecną dyspozycję zespołu. To jest już za nami, a najważniejsze, aby chłopaki zregenerowali się przed spotkaniem z Pogonią.

Stawka meczu jest niebagatelna, ponieważ zwycięzca może wskoczyć nawet na drugie miejsce i zachować kontakt z liderem - Piastem Gliwice, który odskoczył reszcie stawki. - Fajnie patrzy się z góry na pozostałych rywali. Zdecydowanie fajniej niż ze środka stawki lub dołu tabeli - mówi Bartłomiej Drągowski, bramkarz białostoczan.

Mecz z Jagiellonią w poniedziałek o godzinie 18.