(Mało)wybuchowe żużlowe Pardubice [FELIETON]

Czeska miejscowość słynie z produkcji semtexu - znanego w świecie materiału wybuchowego. W ostatnią sobotę daleko tam było do niepokojów, wielkich eksplozji radości czy torowych fajerwerków.

To niespełna 90-tysięczne senne miasteczko przeżyło w trzeci weekend września zlot spragnionych żużlowych emocji kibiców. Fani czarnego sportu stworzyli rodzinną, piknikową atmosferę w miejscu niepodobnym do reszty Pardubic. Dzielnica Svitkov, gdzie mieści się stadion żużlowy, to połączenie zabudowy charakterystycznej dla przedmieść, z polami uprawnymi dookoła lasu. Krajobraz zgoła odmienny od industrialnej części miasta, najeżonej kominami rafinerii Paramo.

Wszechobecny luz, słoneczna pogoda, szeroki i równy tor oraz ciekawa obsada mistrzostw świata juniorów - to wszystko miało stworzyć poczucie dobrze spędzonego popołudnia. Co więcej, można było żywić nadzieje na kolejny, po złocie Karola Ząbika z 2006 roku, toruński medal tej imprezy.

Niestety. Większość oczekiwań wzięła w łeb.

Owszem, bardzo szybko okazało się, że fenomenalny w tym roku Bartosz Zmarzlik świętować będzie zdobycie tytułu najlepszego młodzieżowca świata.

Gorzowianin to kolejny (jedenasty) Polak, który na przestrzeni ostatnich 19 lat wywalczył to trofeum. Zwyciężył w klasyfikacji generalnej po znakomitych startach na wymagającym czeskim torze.

Nawierzchnia, po jej zbytnim ubiciu przez organizatorów, nie sprzyjała walce na dystansie. Obligowała do szybkiego wyjścia spod taśmy startowej i umiejętnego rozegrania pierwszego łuku.

Torunianinowi Pawłowi Przedpełskiemu brakowało pomysłu na uporanie się z torem i rywalami. Być może 20-latek nie wytrzymał także ciążącej nań presji. Po 12 wyścigach pewne się stało, że medal coraz bardziej się oddala. A oddalał tym szybciej, im lepiej jeździli Duńczycy Mikkel Michelsen oraz Anders Thomsen.

Przedpełski zdobył łącznie 7 punktów, co przyniosło mu ostatecznie 4. miejsce w klasyfikacji generalnej mistrzostw. Co ciekawe, w czeskich zawodach jako jedyny zdołał pokonać Michelsena.

Najlepszy z żużlowców KS Toruń - pewnie i ofensywnie jeżdżący 19-letni Australijczyk Max Fricke - zdobył w Pardubicach 11 "oczek".

O tym, że czeska impreza rządziła się swoimi prawami, świadczy przypadek niemal anonimowego Niemca Valentina Grobauera. Ku radości niemieckich kibiców 21-latek wygrał dwa wyścigi, a w sumie wywalczył 9 punktów. Trzeba jednak nadmienić, że daleko mu do poziomu najbardziej rozpoznawalnego rodaka Martina Smolińskiego.

Zatrzymajmy się chwilę przy temacie naszych zachodnich sąsiadów. Kolejny bowiem raz można się było przekonać, jak bardzo żużel jest tam popularną dyscypliną. Gdyby nie ich obecność, publiczność tworzyliby przede wszystkim Polacy, gospodarze, garstka Duńczyków i Brytyjczyków. Niemców, także tych wschodnich (w szalikach MC Güstrow), było zdecydowanie najwięcej.

Nic dziwnego, że przedstawiciele toruńskiej firmy One Sport organizującej wydarzenia żużlowe już jakiś czas temu zwrócili uwagę na ten wielki i bogaty rynek. Turnieje Best Pairs Cup, rundy indywidualnych mistrzostw Europy SEC przyciągały tłumy Niemców na trybuny i przed telewizory.

Skąd przywołanie One Sport? Otóż od następnego roku, przez pięć kolejnych sezonów to właśnie torunianie wezmą się za organizację indywidualnych mistrzostw świata juniorów.

Bardzo możliwe, że już w przyszłym roku impreza spod znaku IMŚJ okaże się sukcesem - organizacyjnym, medialnym i sportowym. I będzie to niejako "toruński" sukces.

W minioną sobotę czymś takim zdecydowanie nie była. Okazała się niewypałem.

Więcej o: