Nowy czy zmodernizowany? Debata o przyszłym stadionie Pogoni Szczecin

Na stadionie miejskim im. Floriana Krygiera zaproszeni goście rozmawiali o najgorętszym temacie ostatnich miesięcy w Szczecinie - stadionie.

W debacie udział wzięli m.in. dyrektor wydziału sportu w Urzędzie Miejskim Piotr Dykiert, prezes Pogoni Jarosław Mroczek, przedstawiciel SKPS Portowcy Maciej Kasprzyk, profesor Zbigniew Paszkowski, a także radni Marek Kolbowicz (Bezpartyjni), Małgorzata Jacyna-Witt (niezrzeszona), Piotr Jania (PiS) i Tomasz Grodzki (PO).

Zgromadzeni od razu podzieli się na dwa obozy - zwolenników modernizacji oraz jej przeciwników, którzy optują za budową zupełnie nowego obiektu, w innej lokalizacji. Temat wywołuje sporo emocji, więc wiadomym było, że ciśnienie debaty będzie dość duże. - To nie modernizacja, ale tak naprawdę budowa zupełnie nowego obiektu. Pogoń będzie miała więc nowe miejsce do funkcjonowania - zaczął Piotr Dykiert.

Piłeczkę bardzo szybko odbił jednak Jarosław Mroczek. - Nowa to będzie jedna trybuna, natomiast reszta pozostanie taka jaka jest. Możemy wylać nowy beton, wymienić krzesełka, ale funkcjonalność się nie zmieni. Pogoń jest klubem piłkarskim, nie ma tutaj żużla ani lekkiej atletyki. W związku z tym, optujemy za stadionem piłkarskim, a pozostawienie łuku to uniemożliwia. Wystarczy spojrzeć na frekwencję w tej części stadionu.

Łuk był zresztą jednym z głównych tematów debaty. Prezesowi Pogoni wtórował przedstawiciel kibiców, Maciej Kasprzyk: - Ten kto nie musi, ten nie siedzi na łuku. Kibice mówią, że go nie chcą. Miasto twierdzi, że ta modernizacja ma być właśnie dla nich, a zostawia łuk. Tak się przecież już nie buduje.

Nadrzędnym przedmiotem dyskusji była jednak oczywiście cena. - Prosto jest wydać 250 milionów złotych na nowy stadion. My "kroimy" taki na jaki nas stać. Wycena architekta, który ocenia, że jedno krzesełko będzie kosztować około 6 - 6,5 tysięcy złotych sprawia, że kwota 120 milionów za tę inwestycję jest realna - ocenia Marek Kolbowicz.

Przeciwnicy modernizacji przedstawili jednak sporo argumentów, które miały pokazać, że kwota takiej inwestycji może być znacznie, znacznie wyższa. - Modernizacja jest zawsze 1,5 razy droższa od budowy od podstaw. To oczywiste, wie to każdy, kto kiedyś coś takiego robił. A my dodatkowo nie wiemy, co tutaj znajdziemy po rozbiórce - mówił Zbigniew Paszkowski, którego słowa potwierdził także Tomasz Grodzki z Platformy Obywatelskiej. - Rozmawiałem z pionierami naszego miasta. Mówili, że tutaj wcześniej było wysypisko śmieci, nie mamy pojęcia co się kryje pod stadionem.

- Może dojść do katastrofy budowlanej - dodał Jarosław Mroczek.

- Kwota modernizacji może sięgnąć nawet 180 milionów złotych. W czasie prac to wszystko może runąć, tego nikt nawet dokładnie nie zbadał - grzmiała Małgorzata Jacyna-Witt.

Grupa optująca za budową nowego obiektu przedstawiła też szereg proponowanych rozwiązań. - Grunty, na których aktualnie znajduje się stadion, są położone w bardzo atrakcyjnym miejscu. Deweloperzy z pewnością kupiliby je za duże pieniądze, a to już pozwoliłoby na zwrot części kosztów. Wtedy można budować nowy stadion w Kołbaskowie. Tam teren dostępny jest za symboliczną złotówkę - mówi Grodzki.

Jeszcze konkretniejszą wycenę przedstawił natomiast Jarosław Mroczek. - Moje doświadczenia biorą się z międzynarodowych konferencji i rozmów z prezesami klubów. Jeśli mówimy o budowie stadionu do 25 tysięcy miejsc, wtedy koszt takiej inwestycji jest nie większy niż 2,5 tysięcy euro za krzesełko. Nasz kosztowałby więc około 190 milionów.

Przedstawiciele miasta nie dali się jednak przekonać.

- W przyszłym roku otrzymamy ostateczny projekt wykonawczy i potem będzie można rozpocząć prace - skomentował Piotr Dykiert.

Spotkanie na stadionie trwało 1,5 godziny i nie zakończyło się przełomem.

Debatę zorganizowała redakcja "Głosu Szczecińskiego".