Lech zostaje na dnie. Wygrana Jagiellonii

Piłkarze Jagiellonii po trzech spotkaniach bez wygranej zainkasowali trzy punkty. Białostoczanie pokonali 1:0 w niedzielę na własnym stadionie Lech Poznań. Mistrz Polski pozostaje więc na ostatniej pozycji w tabeli ekstraklasy

BIALYSTOK.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS

Niedzielna konfrontacja była okazją do przełamania dla obu ekip. Jagiellonia po trzech meczach z rzędu bez wygranej (dwa zdobyte punkty) spadła bowiem na dziesiątą pozycję w tabeli. Jeszcze gorzej wyglądała sytuacja drużyny z Poznania. Mistrz Polski po sobotniej wygranej Górnika Zabrze ze Śląskiem Wrocław wylądował na dnie tabeli.

Lech przed pojedynkiem w Białymstoku miał w swym dorobku zaledwie cztery punkty. Po ostatniej porażce (0:1 z Podbeskidziem Bielsko-Biała) w Poznaniu zrobiło się dość nerwowo. Władze Lecha podjęły m.in. decyzję, że wypłata premii za spotkania w fazie grupowej Ligi Europy będą zależne od miejsca, jakie zespół w połowie grudnia będzie zajmował w tabeli ekstraklasy. Komunikat był również taki, że teraz priorytetem jest liga, a nie gra w europejskich pucharach. Trener Maciej Skorża w Białymstoku desygnował więc do gry skład teoretycznie mocniejszy niż na czwartkową konfrontację (0:0) z Belenenses Lizbona. Od pierwszej minuty zagrali więc m.in. Karol Linetty czy Szymon Pawłowski. Po kontuzji do gry wrócił z kolei Darko Jevtić. Szkoleniowiec Lecha nie mógł natomiast skorzystać z usług kapitana drużyny Łukasza Trałki (kontuzja). Uraz był też powodem absencji Macieja Gajosa, który tuż przed zamknięciem okienka transferowego został sprzedany z Jagiellonii do Lecha. W kadrze meczowej zabrakło też Kaspera Hamalainena, który się rozchorował.

- Chcemy jak najszybciej odbić się z tej ostatniej pozycji - stwierdził przed meczem w Białymstoku Maciej Skorża, trener Lecha.

Michał Probierz, który przed meczem cały czas powtarzał, że jego drużynę czeka trudne spotkanie, w porównaniu z ostatnią konfrontacją (1:3 we Wrocławiu ze Śląskiem) dokonał trzech zmian w wyjściowym składzie swej drużyny. Do podstawowego składu wskoczyli Jonatan Straus, Przemysław Frankowski i Piotr Grzelczak. Dwaj pierwsi w 29. minucie mogli unieść ręce w geście triumfu. Lewy obrońca popisał się kapitalnym dośrodkowaniem, a Frankowski, który został pozostawiony bez opieki w polu karnym, wykończył to wszystko ładnym strzałem głową.

- Musiałem to wykorzystać, jakbym tego nie wykorzystał, to sam nie wiem co - uśmiechał się w przerwie meczu Frankowski w rozmowie na antenie nc+.

Białostoczanie po pierwszej połowie prowadzili 1:0 i to prowadzili jak najbardziej zasłużenie. Jagiellonia była dobrze zorganizowana i stworzyła sobie kilka niezłych okazji do zdobycia goli. Swe szanse mieli Konstantin Vassiljev czy Piotr Grzelczak, ale za każdym razem na posterunku był Jasmin Burić.

Lech w ofensywie natomiast niemal nie istniał. Co prawda Szymon Pawłowski potrafił przeprowadzić niezłą indywidualną akcję, ale gdy już trzeba było wykończyć jego podanie, to Dawid Kownacki został zablokowany. W innym z kolei przypadku napastnik Lecha uderzył niecelnie.

- Musimy poprawić swoją grę w ofensywie. Musimy stwarzać więcej sytuacji, bo tych sytuacji jest mało, musimy większą liczbą zawodników atakować - przyznawał w przerwie spotkania Kownacki.

Po zmianie stron może i Lech starał się atakować większą liczbą zawodników, ale większego przełożenia na stwarzanie zagrożenia pod bramką Jagiellonii to nie miało. Piłkarze mistrza Polski pierwszy celny strzał oddali w 68. minucie spotkania, ale też uderzenie Szymona Pawłowskiego nie mogło sprawić żadnych trudności Bartłomiejowi Drągowskiemu. Zespół z Poznania najlepszą okazję do zdobycia gola miał w 59. minucie pojedynku. Wówczas to z rzutu wolnego dośrodkowywał Barry Douglas. Piłkę po jego zagraniu wybił Sebastian Madera, ale trafiła ona do Szymona Pawłowskiego. Pomocnik Lecha wrzucił ją ponownie w pole karne, a tam minimalnie niecelnie głową strzela Paulus Arajuuri. Ten sam zawodnik miał szansę w 82. minucie, ale jego uderzenie było raczej podaniem do bramkarza niż próbą strzału.

Ostatecznie więc Jagiellonia wygrała 1:0 i awansowała na piątą pozycję w tabeli. Lech zostaje na dnie.

Więcej o Jagiellonii na bialystok.sport.pl

Więcej o: