Paweł Bartnik, współorganizator maratonu: Każdy może mieć swoją specyfikę

Ludzie specjalnie szukają takich, gdzie jest sporo podbiegów i zbiegów. Maraton w Szczecinie jest szczególnie interesujący - uważa honorowy dyrektor 1. PZU Maratonu Szczecińskiego.

Jakub Lisowski: Pierwsze wnioski? Udany, bardzo udany, a może...

- To były udane zawody. Pierwszy maraton, prawie tysiąc uczestników, zdecydowana większość dobiegła. Trasa nie była łatwa, dla startujących okazała się dużym wyzwaniem, co podkreślali w rozmowach. Ale uczestnicy byli zadowoleni, że na trasie prawie wszędzie była woda, punkty gastronomiczne, była muzyka, która miała dodawać im energii, byli kibice i nawet kierowcy, którzy z natury są zdenerwowani, a u nas trąbili, by dopingować, a nie po to, by się wykrzyczeć. 36. kilometr, który jest najtrudniejszy w maratonie, akurat u nas przypadł na ten podbieg pod Rugiańską, ale nasi maratończycy generalnie sobie z nim radzili. Najtrudniej mieli ci, co później kończyli, bo słońce mocno świeciło, ale akurat pogoda nie zależy od nas.

Będą kolejne edycje maratonu?

- Ja jestem przekonany na 99 procent, że tak. Widziałem w oczach dyrektora PZU czy Prezydenta Szczecina to, że byli zadowoleni z organizacji tego maratonu, więc mam nadzieję, że w przyszłym roku zaprosimy wszystkich na 2. PZU Maraton Szczeciński.

Z nową trasą, bardziej wyprostowaną?

- Tego nie można wykluczyć, ale pamiętajmy, że każdy maraton może mieć swoją specyfikę. Maratończycy przecież też lubią wyzwania, a nie każda trasa musi być płaska. Ludzie specjalnie szukają takich, gdzie jest sporo podbiegów i zbiegów. Maraton w Szczecinie jest szczególnie interesujący, bo u nas miasto jest przepołowione Odrą, a więc uczestnicy przebiegają przez duże mosty, nad rzekami. Dla kogoś, kto nie jest ze Szczecina, jest to szalenie interesujące.

Maraton musiał odbyć się w sobotę, by nie kolidował z turniejem tenisowym. W przyszłym roku unikniecie zbieżności z tenisem i wcześniej rozgrywanym półmaratonem?

- Trzytygodniowa różnica z półmaratonem nie jest zła, bo półmaraton zawsze można potraktować szkoleniowo, jako sprawdzian przygotowania przed dłuższym dystansem. Ale z organizatorami Pekao Szczecin Open będziemy musieli się porozumieć, by nie tworzyć niepotrzebnej kolizji. Najważniejsze, by decyzja o drugiej edycji zapadła jeszcze w tym roku, byśmy mogli zapisać nasz do kalendarzy maratończyków, bo chcielibyśmy za rok gościć dwa tysiące, a nie tysiąc uczestników.

Rozmawiał Jakub Lisowski