Znakomita końcówka Vive, ale z Węgier wraca bez punktów

Niesamowity finisz w wykonaniu Vive Tauron Kielce w końcówce meczu nie pozwolił na zdobycie choćby punktu na Węgrzech. Pick Szeged wygrał 31:30.

Trener Talant Dujszebajew w Szegedzie na środku obrony ostatecznie zdecydował się na ustawienie z Michałem Jureckim oraz leworęcznym prawym rozgrywającym Krzysztofem Lijewskim. Niestety ten pomysł nie okazał się trafny. Kielczanie w pierwszej połowie w obronie spisywali się fatalnie, popełniali w niej mnóstwo błędów. Węgrzy z łatwością oddawali rzuty z drugiej linii, a ich kołowi często mieli idealne pozycje do zdobycia bramki. Kielecki szkoleniowiec próbował również ustawienia z dwójką środkowych: Jurecki - Denis Buntić, ale również nie dawało to żadnego efektu. Mimo "dziurawej" defensywy goście lepiej zaczęli mecz, bo w 12. minucie prowadzili 6:4, głównie jednak dzięki świetnej postawie w bramce Sławomira Szmala. Od tego momentu zaczęły się jednak poważne problemy 12-krotnych mistrzów Polski. Niesieni głośnym dopingiem gospodarze zdobyli cztery gole z rzędu, a w 22. minucie prowadzili już 13:9. Kielczanie potrafili się jednak podnieść i szybko odpowiedzieli trzema trafieniami z rzędu. Gdy wydawało się, że łapią odpowiedni rytm gry, w końcówce pierwszej połowy znów się pogubili.

Jeszcze gorszy moment mieli na początku drugiej połowy. W 120 sekund stracili trzy gole z rzędu, mimo że grali w przewadze (dwie złe akcje Grzegorza Tkaczyka) i gospodarze wygrywali już 23:17. Zespół Dujszebajewa potrafił się podnieść i pokazać olbrzymi charakter. Kielczanie poprawili obronę i zdobywali szybkie bramki. W 49. minucie po trafieniu Zormana było już tylko 28:26 i goście mieli dwa razy piłkę na kontaktowego gola, ale zepsuli swoje akcje. W 55. minucie Pick Szeged dowodzony przez znakomitego Deana Bombaca (aż 11 trafień) miał już wydawało się bezpieczną przewagę - 31:26, ale Vive rozpoczęło ostatni, świetny zryw. Zdobyło aż cztery bramki z rzędu, a w dodatku Węgrzy 10 sekund przed końcem przy prowadzeniu 31:30 zgubili piłkę. 2 sekundy przed końcem mistrzowie Polski mieli rzut wolny, ale rzut Karola Bieleckiego został zablokowany i Piotr Wyszomirski, który wcześniej odbił rzut karny kieleckiego bombardiera mógł utonąć w objęciach swoich kolegów.

W sobotę (godz. 16.15) w drugiej kolejce Champions League Vive Tauron Kielce podejmie francuski Montpellier

Pick Szeged - Vive Tauron Kielce 31:30 (17:14)

Pick Szeged: Sierra, Wyszomirski - Bombac 11, Kallman 5, Dos Santos 4, Vranjes 3, Mindegia 2, Zubai 2, Ancsin 1, Balogh 1, Blazević, Curuvija. Kary: 16 minut.

Vive Tauron Kielce: Szmal, Sego - Aginagalde 6 (2), Jurecki 5, Buntić 4, Lijewski 4, Strlek 3, Cupić 2, Zorman 2, Jachlewski 2, Bielecki 2 (1), Tkaczyk, Reichmann. Kary: 4 minuty.

Sędziowali: O. R. Lopez, A.S. Ramirez (Hiszpania). Widzów: 3000.

Przebieg - I połowa: 1:2, 2:3, 4:4, 4:6, 8:6, 8:8, 10:8, 13:9, 13:12, 17:14. II połowa: 18:15, 21:17, 23:17, 23:19, 25:21, 26:23, 28:24, 28:26, 31:26, 31:30.

Więcej o: