"Igła" to największy pechowiec w Stomilu Olsztyn

Aż czterech kluczowych piłkarzy OKS-u zabrakło w składzie podczas ostatniego meczu z Dolcanem Ząbki. - Dopiero po kolejnych badaniach będę wiedział, czy w środku nie ma większych urazów - mówi o swojej kontuzji pomocnik Łukasz Jegliński.

Sobotni pojedynek z Dolcanem zakończył się przegraną Stomilu 0:1, która kosztowała zespół spadek z drugiego na piąte miejsce w tabeli. Bardziej od wyniku kibiców martwi jednak sytuacja kadrowa biało-niebieskich. Trener w Pruszkowie, gdzie został rozegrany mecz, musiał sobie radzić bez Łukasza Suchockiego, Pawła Łukasika, Tomasza Wełny i Łukasza Jeglińskiego. Nikomu nie trzeba tłumaczyć, jak ważni to piłkarze dla drużyny z Olsztyna.

I wprawdzie szkoleniowiec zaraz po wyjazdowej porażce zapewniał, że kontuzje nie miały większego wpływu na wynik, to sprawdziliśmy, jak długo potrwa leczenie naszych rekonwalescentów.

Od 5 września, a więc od czasu kiedy Stomil przed własną publicznością pokonał Chojniczankę Chojnice (2:0), na problemy ze zdrowiem uskarżał się Suchocki. Powodem był uraz mięśnia czworogłowego uda, który zazwyczaj wyłącza piłkarza z gry na trzy tygodnie. - Przez ten czas pracowałem na siłowni i miałem kilka treningów indywidualnych - mówi popularny "Suchy". - Jestem już również po rehabilitacji. Każdy mięsień się inaczej regeneruje i każdy potrzebuje na to inną ilość czasu. W czwartek wracam już do lekkich zajęć z zespołem, ale jak to będzie wyglądało, trudno mi powiedzieć.

Dobre wieści dla olsztyńskich kibiców ma także Paweł Łukasik. - Moje problemy dotyczyły przywodzicieli ud - wyjaśnia napastnik Stomilu. - Miałem te mięśnie naciągnięcie, stąd była potrzeba wykonania dodatkowych badań. Na całe szczęście wszystko już jest w porządku i prawdopodobnie od najbliższej środy dołączę do drużyny.

Pechowa, bo złapana podczas treningu kontuzja stawu skokowego była zaś przyczyną absencji Tomasza Wełny. - Na tę chwilę jest już wszystko w porządku - uspokaja obrońca Stomilu. - Mam nadzieję, że pech mnie już opuścił i nie będzie poważniejszych problemów. W środę powinienem być już gotowy do udziału w treningu.

Najwięcej znaków zapytania dotyczy Łukasza Jeglińskiego. Jak informowaliśmy na olsztyn.sport.pl, pomocnik biało-niebieskich na początku lipca tak niefortunnie wywrócił się na rowerze, że doznał złamania kości jarzmowej. Konieczna była szybka operacja polegająca na zespoleniu przemieszczonej kości twarzy za pomocą specjalnej płytki. Zawodnik był jednak zdeterminowany ( osobiście udał się do Niemiec by kupić ochraniającą twarz maskę karbonową ) i już po półtoratygodniowej przerwie wznowił zajęcia z OKS-em.

Niestety, nie na długo. Podczas jednego z treningów przypadkowo zderzył się z bramkarzem. Początkowo diagnozy wskazywały na standardowy uraz stawu skokowego. - USG pokazało, że wszystkie wiązadła wokół stawu są w porządku - mówi popularny "Igła". - Natomiast w samym stawie zebrała się duża ilość płynu, który trzeba usunąć. Dopiero po kolejnych badaniach będę wiedział, czy w środku nie ma większych urazów.

W najgorszym przypadku kontuzja ta może wykluczyć piłkarza ze wszystkich meczów w tym roku. Nic więc dziwnego, że skład, w jakim Stomil zagra z Chrobrym Głogów na stadionie przy alei Piłsudskiego, to zagadka (niedziela, godz. 12.45). - Nasza kadra nie jest zbyt szeroka, a zawsze lepiej jest mieć większe pole manewru - tłumaczy szkoleniowiec Mirosław Jabłoński. - Kontuzje są wkalkulowane w ten sport i musimy sobie z tym radzić. W związku z tym piłkarze dostali trochę wolnego [we wtorek - red.].

Więcej o piłkarzach Stomilu czytaj na olsztyn.sport.pl .

Więcej o: