Ruch Chorzów - Górnik Zabrze. Niebieskie Wielkie Derby Śląska!!!

104. Wielkie Derby Śląska dla Ruchu Chorzów. Niebiescy do końca meczu drżeli o wynik meczu z Górnikiem Zabrze, ale szczęśliwie dopięli swego. Trzy punkty dały drużynie z Cichej awans aż na trzecie miejsce w tabeli!

Jesteś kibicem z Górnego Śląska? Dołącz do nas na Fejsie! >>

Wielkie Derby Śląska to jedno z tych spotkań, które daleko wykracza poza granice Chorzowa i Zabrza. Gdy przed sezonem Ekstraklasa ogłasza terminarz sezonu, to pierwsze, co robią fani Ruchu i Górnika, to szukają w nim daty potyczki o prymat na Śląsku. Potyczki, która dzieli rodziny, kolegów w zakładach pracy, uczniów i emerytów. W niedzielę piłkarski Śląsk podzielił się już po raz sto czwarty.

W przeszłości WDŚ to rzeczywiście było śląskie starcie, ale w czasach, gdy Ruch łowi największe talenty choćby w Szczecinie (Filip Starzyński i Patryk Lipski), o wychowanków w wyjściowych składach Ruchu i Górnika coraz trudniej.

W niebieskich barwach zagrało w podstawowej jedenastce dwóch synków ze Śląska, czyli Martin Konczkowski i Maciej Urbańczyk. Górnik postawił na trzech takich graczy - Mateusza Słodowego, Adama Dancha i Grzegorza Kasprzika. Mało, ale na szczęście w dniu derbów śląska dusza budzi się w większości graczy, którzy dostają szansę gry. Przykład? Tak nabuzowanego Łukasza Surmy nie widzieliśmy już dawno.

Opanowanie środka pola to oczywisty sposób na zdominowanie rywala i meczu. Surma skoczył zabrzanom do gardeł z taką siłą, że w obronie piłkarzy Górnika interweniował u sędziego technicznego nawet Leszek Ojrzyński. Trener, który przecież walkę na całego ma we krwi.

Ruch niesiony dopingiem około 9 tysięcy fanów prezentował się lepiej. W grze niebieskich na pewno było dużo pomysłu i jakości. Kolejne uderzenia Mariusza Stępińskiego, Patryka Lipskiego i Marka Zieńczuka rozmiękczały obronę rywala, która w końcu padła po strzale tego, po którym bramki nikt by się nie spodziewał.

Podsumowaniem dobrej pierwszej połowy w wykonaniu niebieskich był bowiem gol Pawła Oleksego. Lewy obrońca znalazł się we właściwym czasie i miejscu po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Patryka Lipskiego. Po drodze piłki dotknął jeszcze Rafał Grodzicki i pechowy Słodowy, a Oleksy wpakował ją do pustej bramki.

Górnik postawił na kontry, które wyprowadzał najczęściej niestrudzony Łukasz Madej. Pod bramką Ruchu też było groźnie. Ołeksandrowi Szeweluchinowi i Maciejowi Korzymowi zabrakło centymetrów, żeby wpakować piłkę do siatki.

W drugiej połowie lepiej prezentował się Górnik. Bomba Rafała Kosznika z dystansu była imponująca! Potem ostrzał kontynuował Korzym, który kropnął tak mocno, jakby chciał przestrzelić Matusa Putnocky'ego. Słowak stał jednak twardo niczym skała... Kolejna wygrana w konkursie na interwencję kolejki murowana!

Zabrzanie zaciekle walczyli o choćby jeden punkt. Putnocky musiał też mocno uwijać, żeby odbić piłkę po strzale Roberta Jeża. Miał też szczęście, gdy Adam Danch z kilku metrów przydzwonił w poprzeczkę.

Ruch irytował w końcówce defensywną taktyką, która jednak tym razem okazała się skuteczna. Trzy punkty wywindowały niebieskich aż na trzecie miejsce w tabeli.

Więcej o: