Skuteczność szwankuje. Jagiellonia przegrywa

- Wszyscy myślą, że my będziemy teraz o mistrza grali, a struktura zmiany zespołu potrzebuje czasu - mówi Michał Probierz po porażce 1:3 Jagiellonii we Wrocławiu ze Śląskiem.

BIALYSTOK.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS

Białostoczanie w sobotnie popołudnie we Wrocławiu rozegrali dwie różne połowy. W pierwszej części konfrontacji podopieczni trenera Michała Probierza prezentowali się dobrze, mieli przewagę w posiadaniu piłki, stwarzali zagrożenie pod bramką rywali (dla odmiany Bartłomiej Drągowski we własnej bramce mógł się wynudzić), ale nie zrobili najważniejszego - nie zdobyli gola. Wyśmienitej sytuacji nie wykorzystał przede wszystkim Łukasz Sekulski. W 14. minucie świetnym podaniem popisał się debiutujący w barwach Jagiellonii Fedor Cernych. Sekulski dostał piłkę tuż przed bramką rywali, ale uderzył zbyt słabo i z interwencją zdążył Mariusz Pawełek.

- Nie ma wytłumaczenia, to musi być bramka - przyznawał później napastnik, który w poprzednim sezonie w barwach II-ligowej Stali Stalowa Wola zdobył 30 goli.

- Będę go wspierał - mówił Michał Probierz pytany o Sekulskiego. - Bardzo prosto skreślić zawodnika po niewykorzystanej sytuacji. Na pewno jednak on będzie strzelał bramki, bo znajduje się w sytuacjach do ich zdobycia, brakuje mu spokoju. Po odejściu Patryka Tuszyńskiego wziął on na siebie za duże obciążenie i to obciążenie trzeba z niego zdjąć. Będę go wspierał i na pewno nie odstawimy go i nie zrobimy z niego kozła ofiarnego.

Białostoczanie w pierwszej części meczu gola nie zdobyli, z kolei niemrawi przed przerwą gospodarze po zmianie stron się przebudzili. Najpierw skutecznie dośrodkowanie z rzutu rożnego wykończył Piotr Celeban. Następnie pechową interwencję zaliczył Piotr Tomasik, który skierował piłkę do własnej bramki. Potem Jagiellonia co prawda odpowiedziała jeszcze golem Piotra Grzelczaka, ale ostatnie słowo należało do zawodników Śląska. Wynik meczu ustalił świętujący urodziny Tom Hateley.

- Trudne są takie spotkania, bo grając bardzo dobrze, przegraliśmy 1:3. Brak skuteczności zadecydował o tym, że nie potrafiliśmy otworzyć wyniku i ułatwić sobie zadania - analizował po spotkaniu Michał Probierz. - Mamy problem ze skutecznością w trzecim spotkaniu z rzędu. W meczu z Cracovią graliśmy dobrze, mieliśmy dużo sytuacji, ale nie wygraliśmy [1:1]. Z Legia mieliśmy bardzo dużo sytuacji i też nie wygraliśmy [1:1]. Teraz po raz kolejny. Musimy pracować, tylko praca może nam pomóc.

Szkoleniowiec wspomniał też, że przerwa na spotkania reprezentacji nie była łatwa. Z Jagiellonii na zgrupowania różnych kadr wyjechało 11 zawodników. Konstantin Vassiljev czy Fedor Cernych w pojedynkach w reprezentacji zdobyli po golu, w lidze tak dobrze nie było. Co prawda Estończyk oddał dwa groźne strzały z rzutów wolnych, ale był to jego zdecydowanie słabszy występ niż poprzednie. Z kolei Cernych popisał się ładnym podaniem, którego nie wykorzystał Sekulski (w pierwszej połowie dobrze też pracował w defensywie), ale po przerwie zgasł.

- Po pierwsze to nawet nie wypadałoby czegoś takiego powiedzieć, że jest on nieprzygotowany. Jedno, co można powiedzieć, to na pewno był zmęczony po tych dwóch meczach kadry - stwierdził Probierz pytany o słabszą drugą połowę w wykonaniu Litwina i dodawał: - My cały czas uczymy się tego zespołu. Przed nami trudny sezon. Za szybko wszyscy zaczęli kreować cudotwórców. W piłce nie ma cudów, jest tylko ciężka praca.

Więcej o Jagiellonii na bialystok.sport.pl

Więcej o: