Który z piłkarzy Pogoni Szczecin może pójść śladem Kamila Grosickiego?

?Grosik?, wychowanek Pogoni, w ostatnich meczach reprezentacji Polski należał do najlepszych kadrowiczów. Piękna asysta z Niemcami, gole i asysty z Gibraltarem.

Polska reprezentacja jest coraz bliżej awansu na przyszłoroczne mistrzostwa Europy. Zajmuje 2. miejsce w grupie, premiowane bezpośrednim awansem. Przed kadrą decydujące spotkania w październiku. Trudno oczekiwać, by na te mecze selekcjoner Adam Nawałka powołał debiutantów, ale gdy eliminacje dobiegną końca, to może rozpocząć się tzw. przegląd potencjału. Który z piłkarzy Pogoni może załapać się na takie sprawdziany?

Rozmowa z trenerem Pogoni Szczecin

Jakub Lisowski: Łukasz Piszczek czy Adam Frączczak?

Czesław Michniewicz: Obecnie Piszczek, który ma doświadczenie z Ligi Mistrzów, reprezentuje Borussię Dortmund, a więc silną ligę. Ale Adam zbliża się umiejętnościami do jego poziomu. Oczywiście nie ma za nim takiego doświadczenia, a wydaje się, że selekcjoner szuka piłkarzy w silnych klubach i ligach.

Nie drgnęła wiara Nawałki w Piszczka po słabym występie w meczu z Niemcami? Część ekspertów wróży, że na dłużej wypadł z kadry...

- Nie sądzę. Łukasz jest po ciężkiej kontuzji biodra i długiej rehabilitacji. Nie ma teraz pewnego miejsca w składzie Borussii i nie wrócił do takiej formy jak np. w meczach z Realem. Wiem to dobrze, bo na bieżąco oglądam mecze Dortmundu. To jest teraz jego problem, ale w kadrze nie tylko on ma takie zmartwienie. Przykład Kuby Błaszczykowskiego - też nie grał regularnie i ta jego forma spadła zdecydowanie.

Jarosław Fojut.

- W mojej ocenie jest w kręgu zainteresowań selekcjonera, ale podobnie jest w przypadku Kuby Czerwińskiego. Na pewno sztab kadry prowadzi swoje rankingi na poszczególnych pozycjach, obserwują zawodników. Nasi stoperzy pewnie są w tych rankingach i ich występy są obserwowane przez asystentów Nawałki - np. Huberta Małowiejskiego czy Bogdana Zająca. Jarek, Kuba, może Adam i "Zwolak" uważam, że są w kręgu zainteresowań, ale to nic nie musi oznaczać. Ta kadra może być już ukształtowana, przeszła przez ciężkie boje i jak znam Adama Nawałkę, to nie będzie chciał tego wkrótce burzyć. Weźmy przykład Sebastiana Mili - pomógł kadrze wcześniej i choć teraz nie ma wysokiej formy, to wciąż w tej grupie jest. Niektórym się to może nie podobać, innym tak - decyduje selekcjoner.

Łukasz Zwoliński.

- Ma dużo atutów, by w przyszłości zapracować na takie powołanie. Ma świetne warunki fizyczne, podobne do Roberta Lewandowskiego, jest młody, strzela bramki w lidze (choć może nie w ostatnim okresie), stale się rozwija, co mogę zaświadczyć po treningach. Być może na jakieś spotkania towarzyskie Łukasz dostanie powołanie, ale w żaden sposób nie chcę do tego nawoływać w mediach. Łukasz będzie pracował bramkami na takie wyróżnienie. Z polskiej ekstraklasy latem wyjechał do Włoch król strzelców Kamil Wilczek. Strzelił coś tam, przypomniał się i dostał powołanie.

Czy Łukaszowi nie zaszkodziły jednak te reprezentacyjne dywagacje i temat przenosin do Turcji? W ostatnich kolejkach nie imponował już takim wigorem i skutecznością.

- To dla Adama Nawałki nie ma chyba znaczenia. Ważny jest potencjał. Z Arkiem Milikiem było podobnie - długo nie strzelał, ale w dobrym momencie przełamał się, a potencjał miał zawsze. Napastnik nie zawsze będzie trafiał, a są i tacy, którzy w lidze nie potrafią, a w kadrze tak. I na odwrót. Łukasz rozpoczął dopiero drugi sezon w ekstraklasie. Może być mu łatwiej, bo jest podstawowym graczem, poznał już ligę i ma zaufanie kolegów.

Mateusz Matras też pojawił się w reprezentacyjnych spekulacjach.

- Tak, ale kadra nie może składać się tylko z piłkarzy Pogoni, spokojnie, nie popadajmy w skrajności. "Mati" gra solidnie, wyróżnia się w lidze na tle polskich defensywnych pomocników, ale wiele innych czynników ma wpływ na powołanie. Przede wszystkim doświadczenie. Mateusz ma już swoje lata, ale ogranie międzynarodowe skromne.

Kto z naszych piłkarzy jest tej kadry narodowej najbliżej?

- Nie miałem okazji rozmawiać z Adamem Nawałką o piłkarzach Pogoni. Rozmawiałem z asystentami, ale oni nie chcą wychodzić przed szereg, nic nie deklarują. Co ważne - wiek nie jest problemem dla Nawałki. Do kadry wrócił przecież Mila, który miał dłuższą w niej przerwę. W obecnej formie to i nawet Rafał Murawski pomógłby reprezentacji, ale akurat sam zrezygnował i zdania nie zmienił. Kto najbliżej? Ktoś z czwórki: Jarek, Kuba, Adam lub Łukasz.

Trener utrzymuje stały kontakt ze sztabem kadry?

- Nie rozmawiałem z selekcjonerem, ale np. miałem telefon z kadry z pytaniem o sytuację Radka Janukiewicza, którego akurat zdecydowaliśmy się wystawić na listę transferową. Odpowiedzialny w reprezentacji za bramkarzy Jarek Tkocz pytał się o przyczyny takiej decyzji. Przy okazji spotkań ligowych - rozmawiamy też z innymi asystentami.

Łatwiej panu prowadzić zespół, gdy reprezentacja jest na topie?

- Przede wszystkim lepsza jest atmosfera wokół piłki nożnej. Nawet po przegranym meczu z Niemcami był fajny klimat rozmów, analiz, spojrzenia na klubową piłkę. A wcześniej - porażki kadry przekładały się na narzekania na wszystko, co związane z piłką w kraju. Koło się jednak kręci, bo gdy gramy jak równy z równym z mistrzami świata, to można usłyszeć opinię, że nasza ekstraklasa nie jest taka słaba, ale jak przychodzą spotkania w europejskich pucharach, to narzekań więcej i wylicza się Polsce, że nie ma zespołu w Lidze Mistrzów od 20 lat.

W medialnych wypowiedziach pan często pozytywnie podszczypuje swoich podopiecznych "wiązaniem" z reprezentacją. Mobilizuje ich pan hasłami, że ta kadra nie jest tak bardzo odległym marzeniem?

- Tak, bo nie jest. Z Gibraltarem w kadrze zadebiutował młody Bartosz Kapustka, który pokazał się w paru meczach ekstraklasy, ale nadal nie można powiedzieć, by był pewniakiem w wyjściowym składzie Cracovii. Nawałka dostrzegł jego talent, zaprosił. A wracając do moich opinii np. podczas pomeczowych konferencji - do reprezentacji nie trafi się dzięki mediom, zawsze decydować powinno boisko. Motywacja trenera klubowego czy nawet jakaś pochwała selekcjonera, to jest tylko impuls, by utrzymać formę i nadal dobrze pracować.

To pana zespół ma teraz świetną okazję, by zyskać większy rozgłos. Skoro reprezentacje dała pozytywnego kopa lidze, a rozgrywkami zainteresuje się teraz więcej osób, to Wasz mecz z liderem - jest świetną okazją do promocji.

- Tak, to prawda. Wiele osób dziś pewnie się zastanawia, skąd wziął się ten Piast Gliwice, kto tam gra. Takie analizy to rzecz normalna, wzmaga zainteresowanie. Ja oczywiście liczę, że my dobrze wykorzystamy ten okres.

Pogoń jeszcze nie przegrała w lidze.

- I chcemy to kontynuować. Wiemy jednak, że kiedyś przyjdzie trudny moment, ale my o rekordach nie myślimy. Myślimy, jak wygrać spotkanie w Szczecinie, bo ostatnio nam to nie wychodziło i mamy deficyt w punktach. Trzy remisy to strata 6 punktów, niezależnie od tego, z kim się gra u siebie. Przed nami Piast, lider mobilizuje, więc postaramy się wygrać. Tym bardziej że do kolejnej przerwy reprezentacyjnej tylko cztery kolejki.

Zobaczymy nową jakość w grze Pogoni?

- (śmiech) A z czego ma to wynikać?

Z dwutygodniowej przerwy w rozgrywkach i pewnie solidnych treningów...

- Niedziela zweryfikuje naszą pracę. Tę przerwę część zawodników musiała wykorzystać na odpoczynek, część na leczenie, pozostali na trening. Ale w tym tygodniu trenowali wszyscy. Jak znam życie, pewnie jeszcze kogoś coś zaboli i problemy mogą się pojawić, ale... odpukać. Oczywiście nie wszyscy są w optymalnej formie, bo jak wracasz po kontuzji to ta forma nigdy nie jest idealna.

Rozmawiał Jakub Lisowski