Kto w KK w kosza gra, czyli w Warszawie znów dwie koszykarskie Polonie?

Do rozgrywek II ligi zgłosił się KK Warszawa, zespół stworzony przez dawnych koszykarzy i trenerów Polonii. Nowy klub nie będzie występował pod szyldem ?Czarnych Koszul?, bo jego założyciele nie dogadali się z MKS Polonia, który także zgłosił zespół.

- My też moglibyśmy nazwać zespół "Polonia", bo nie było ku temu przeszkód prawnych - mówi Marek Popiołek, wychowanek "Czarnych Koszul" i jeden z założycieli KK Warszawa. - Uważamy jednak, że dwie drużyny o tej samej nazwie i na dodatek grające w tej samej grupie to niezdrowa sytuacja - dodaje.

Prócz Popiołka za stworzeniem nowego koszykarskiego zespołu w Warszawie stoją wieloletni trener Polonii Andrzej Kierlewicz oraz grający ostatnio w jego drużynie Tomasz Jaremkiewicz. Drużynę zgłosiła Fundacja Nasza Warszawa, czyli dawna Fundacja Polonia 2011.

- O tym, by stworzyć nowy koszykarski projekt myśleliśmy już w trakcie zeszłego zespołu - zdradza Jaremkiewicz. - Wiedzieliśmy, że w Warszawie jest potencjał - sportowy i finansowy - by stworzyć drugi po Legii silny koszykarski zespół - dodaje.

Mają budżet i graczy...

10 lat temu Polonia była jedną z najlepszych drużyn w kraju, rozgrywki o mistrzostwo Polski zakończyła na podium. W 2011 roku nie dopuszczono jej jednak do najwyższej ligi z powodu rosnących długów. Po sezonie bez koszykówki, zespół reaktywował zajmujący się trenowaniem młodzieży MKS - ale tylko na trzecim poziomie rozgrywek. W II lidze wśród seniorów mieli ogrywać się najzdolniejsi juniorzy.

Większości z nich w Polonii już jednak nie ma, a zespół popadł w letarg - nie był w stanie walczyć o awans, a w ostatnim sezonie ledwo obronił się przed spadkiem na poziom amatorski. Mecze przy Konwiktorskiej oglądała garstka zapaleńców.

- Sporo osób ze świata biznesu, które kibicują i dobrze życzą Polonii, dopytywało mnie, czemu naszej drużynie idzie tak słabo - kontynuuje Jaremkiewicz. - Tymczasem w zeszłym sezonie bywały momenty, że nie wiedzieliśmy, czy będzie nas stać na wyjazd na mecz bądź zjedzenie posiłku po spotkaniu. Działacze byli jednak bierni, dlatego zaczęliśmy działać na własną rękę.

Jaremkiewicz, Popiołek i Kierlewicz zarejestrowali więc w Polski Związku Koszykówki nowy zespół. Zgłosiła go ta sama fundacja, co przed laty Polonię 2011. Nowy klub namówił do gry najzdolniejszych graczy Polonii, a do tego znanych z warszawskich parkietów Rafała Holnickiego-Szulca oraz Pawła Hybiaka (ostatnio Znicz Pruszków). Mogli to uczynić, bo znaleźli sponsorów, którzy są w stanie zapewnić zespołowy stosunkowo wysoki budżet. - Rzeczywiście, pojawili się biznesmeni, którzy chcą nas wesprzeć. Nie tylko w tym sezonie, ale długofalowo. Nie mogę zbyt wiele mówić o kwotach, ale mamy gwarancję naprawdę solidnego budżetu - mówi Jaremkiewicz.

...ale nie mają marki

Tyle że nowej drużynie - tak samo jak i jej sponsorom - marzyła się gra pod szyldem Polonii. - Razem z trenerem Kierlewiczem planowaliśmy grać jako Polonia - mówi Popiołek. - Chcieliśmy stworzyć zespół seniorów i ściśle współpracować z wychowującym młodzież MKS. Z różnych względów do porozumienia nie doszło - dodaje.

Na połączenie obu zespołów nie zgodzili się działacze MKS, mimo że w trakcie negocjacji byli skłonni się porozumieć. Wycofali się jednak i w ostatniej chwili zgłosili swój zespół. - My mamy inne cele niż członkowie KK. Chcemy wychowywać młodzież, która w II lidze ma się ogrywać, a KK to projekt nastawiony na cel, jakim jest awans - twierdzi Janusz Kołakowski z zarządu MKS. - My z kolei uznaliśmy, że sprawy poszły na tyle daleko, że tak czy inaczej warto zgłosić swój klub i sprawdzić, w którą stronę będzie się rozwijał - kontynuuje Popiołek.

Tyle że MKS Polonia stracił nie tylko trenera (Kierlewicz) i część zawodników (którzy przeszli do KK), ale i nie ma żadnych gwarancji finansowych. Niewielkie miejskie dotacje mogą nie wystarczyć. Niewykluczony jest więc scenariusz, w którym MKS Polonia wystartuje w rozgrywkach, ale nie będzie w stanie ich dokończyć i już w trakcie sezonu wycofa się z ligi. Wówczas zaplanowane na grudzień derby z KK mogą nie dojść do skutku.

Czy w tym przypadku nie lepiej byłoby połączyć siły? Nie będzie łatwo, bo obie strony mają swoje argumenty. KK Warszawa pieniądze i zawodników. MKS nazwę i markę.

Konflikt już był

W 2009 roku do rozgrywek Polskiej Ligi Koszykówki przystąpiła Polonia 2011, zespół został założony sześć lat wcześniej przez fundację należącą do biznesmena i pasjonata koszykówki Jarosława Popiołka. Choć wypromował on wielu obecnych kadrowiczów czy ligowców, nie przetrwał długo, bo w tym samym czasie w PLK występowała druga Polonia. O kompromis i dialog między Poloniami było jednak niezwykle ciężko, działacze toczyli ciągły spór, a lokalnej konkurencji nie przetrwała ani jedna, ani druga.

Jak będzie tym razem? Czy projekt wypali? Czy jeśli KK nie porozumie się z Polonią, na mecze nowej drużyny będą przychodzić kibice?

- Wierzę, że kibice będą wiedzieć, kto stoi za KK. U nas są byli zawodnicy Polonii, zasłużony dla niej trener oraz Marek Popiołek, dziś chyba najbardziej rozpoznawalny koszykarz "Czarnych Koszul" - mówi Jaremkiewicz. A sam Popiołek dodaje: - Chcemy przyciągnąć kibiców, pokazując nasze zaangażowanie. Mamy trenera, który pracuje z reprezentacją Polski juniorów, zawodników z Warszawy. Chcemy, by na nasze mecze przychodziło się, by po prostu oglądać dobrą koszykówkę.

W nadchodzącym sezonie II ligi zagra jeszcze jeden warszawski zespół Shmoolky. Ekipa z Pragi, w zeszłym sezonie należąca do czołówki amatorskiej III ligi, przed obecnym skorzystała z zaproszenia PZKosz i przystąpi do rozgrywek szczebel wyżej.

Dyskutuj z autorem na jego Twitterze

Więcej o: