Wisła Kraków. Maciej Jankowski: Spadł nam kamień z serca

- Końcówka była nerwowa, ale udało nam się strzelić decydującą bramkę - zaznacza Maciej Jankowski, pomocnik Wisły Kraków, po zwycięstwie ze Śląskiem Wrocław (4:2).

- Spadł nam kamień z serca, kibicom zresztą też - mówił Jankowski.

W odpowiedzi na samobójczego gola Radosława Cierzniaka Wisła wbiła Śląskowi dwie bramki, ale do decydującego trafienia Pawła Brożka nie mogła być pewna zwycięstwa. - Przy nerwowej końcówce udało się zdobyć decydującego gola i wygrać. Zaczęło robić się niebezpiecznie, gdy Śląsk strzelił na 3:2. To był moment, w którym mogliśmy się pogubić, jednak wyszliśmy z kłopotów obronną ręką - komentował Jankowski.

Przed spotkaniem ze Śląskiem piłkarze Wisły nie korzystali z usług psychologa ani nie skupiali się szczególnie na treningu mentalnym. - Nasza gra w poprzednich spotkaniach nie wyglądała tragicznie. Trener mówił, byśmy pracowali w ten sam sposób, co do tej pory - opowiadał pomocnik.

W piątek asystami i golami podzieliło się kilku wiślaków, jednak Jankowski nie strzelił bramki mimo dogodnej okazji z 51. minuty. - Miałem doskonałą sytuację, której jeszcze długo będę żałował. Wszystko układało się perfekcyjnie, dopóki nie oddałem strzału wygiętą stopą. Głupio nawet się tłumaczyć, bo powinienem zdobyć gola - kończył Jankowski.

Więcej o: