Wspólny pakiet naprawczy Wisły i Śląska

Podobne problemy i podobny pomysł na ich rozwiązanie. Na razie Śląsk z kłopotami radzi sobie trochę lepiej niż Wisła, ale dziś (godz. 20.30) przy Reymonta krakowianie mogą tę sytuację zmienić.

Chcesz więcej? Polub Kraków - Sport.pl

Gdyby ktoś zaproponował sprzedaż skutecznego programu naprawczego dla klubów ekstraklasy, to Wisła i Śląsk mogłyby wziąć ten sam pakiet. W obu klubach się nie przelewa, w obu trenerami zostali byli piłkarze, ale we Wrocławiu w czasach kryzysu na razie radzą sobie lepiej.

Sytuacji obu klubów oczywiście daleko do bliźniaczej. W końcu w Wiśle jednoosobowo rządzi biznesmen Bogusław Cupiał, a we Wrocławiu Zygmunt Solorz-Żak już wyleczył się z futbolu i dziś głównym udziałowcem klubu jest Wrocławskie Konsorcjum Sportowe, składające się z trzech prywatnych firm.

W Śląsku nie mają też aż tak wielkich długów, a problemy finansowe nie są tak ogromne, że komisja licencyjna musi karać klub odebraniem punktów (Wisła zaczynała sezon z jednym punktem ujemnym). W Krakowie i Wrocławiu mają jednak równie duże ambicje, jak problemy.

Wrocławska kalka Reymonta

Wisła została mistrzem Polski w 2011 r., ale ciężar trofeum przygniótł ją finansowo. Miały na tym skorzystać Legia Warszawa i Lech Poznań, tymczasem do gry wszedł Śląsk i zdobył tytuł w 2012 r. Walkę o Ligę Mistrzów skończył szybciej niż Wisła i zaczął się powrót do szarej ligowej rzeczywistości. Zmiany trenerów, składu i próby nawiązania do wielkiego sukcesu. Kalka Reymonta.

W końcu we Wrocławiu postawiono na Tadeusza Pawłowskiego, za to w Wiśle przyszedł czas na Kazimierza Moskala. Byli piłkarze przez lata związani z klubami mieli być lekiem na trudne czasy.

Pawłowski początek miał trudny, bo w sezonie 2013/2014 jego drużyna nie weszła nawet do grupy mistrzowskiej. Ale w kolejnym spisała się już tak, jak oczekiwano - zajęła czwarte miejsce i zagrała w eliminacjach Ligi Europy. Podobny cel, a nawet wyższy (faza grupowa europejskich pucharów), miała Wisła, ale skończyła na szóstym miejscu, a szansę na grę w Europie pogrzebała w przedostatnim meczu sezonu ze... Śląskiem.

- Trener Pawłowski wykonuje we Wrocławiu bardzo dobrą robotę. Ma mocny zespół, mimo że odszedł np. Sebastian Mila. Śląsk ciągle ma jednak styl, próbuje grać w piłkę i jest poukładany. To bardzo solidny zespół - chwali rywali Kazimierz Moskal, trener krakowian.

Podobnie eksperci mówią o... Wiśle. Że ma pomysł, że nie kopie piłki byle dalej, że nawiązuje do tzw. krakowskiego stylu. Słowa i pochwały to jednak zdecydowanie za mało, bo właściciela klubu interesują głównie punkty i miejsce w tabeli. I choć Wisła w tym sezonie jest niepokonana, to trener Moskal ma bardzo słabą pozycję.

- Też jestem niezadowolony z tych wszystkich remisów [aż pięć w sześciu meczach - przyp. red.], bo to bolesne doświadczenie. Rewolucji nie zamierzam jednak robić. Nie będę wywracał do góry nogami treningów czy składu - podkreśla trener Moskal.

Napastnik potrzebny od zaraz

Rewolucją jeszcze kilka tygodni temu byłoby posadzenie na ławce rezerwowych Pawła Brożka, ale teraz staje się to niemal koniecznością. Po 11 ligowych spotkaniach bez gola napastnik Wisły nie wyszedł w podstawowym składzie na ostatnie spotkanie z Pogonią Szczecin (1:1), a kilka dni później na testach pojawił się Henri Anier.

Estoński napastnik Dundee United nie przekonał jednak krakowian i już został odesłany do domu. Przy Reymonta ciągle próbują sprowadzić konkurenta dla Brożka, ale do zamknięcia okienka transferowego zostało zaledwie kilka dni.

Transmisja meczu Wisła - Śląsk na Canal+ Sport, relacja na krakow.sport.pl.

Obserwuj @krakow_sport_pl

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.