Piotr Polczak: W obronie Cracovii jest pięciu szefów

- Ze Sretenem Sretenoviciem współpracuje mi się tak dobrze, jak kiedyś w Cracovii z Łukaszem Tupalskim - mówi Piotr Polczak, obrońca Cracovii.

Chcesz więcej? Polub Kraków - Sport.pl

Damian Gołąb: Cracovia imponuje grą w obronie - traci najmniej bramek w lidze. To pozwala obrońcom nabrać większej pewności siebie?

Piotr Polczak: To wpływa na całokształt. Kiedy traci się bramki, głowa czasami przestaje odpowiednio pracować.

Skąd taka metamorfoza w linii defensywnej? Jeszcze kilka miesięcy temu co mecz traciliście po dwie, trzy bramki.

- W porównaniu z tym, co było u trenera Roberta Podolińskiego, zmieniły się założenia taktyczne. Cała drużyna przeszła przemianę, co wpłynęło też na obronę. Wszystko się zazębiło, znaleźliśmy wspólny język z trenerem Zielińskim. Wprowadził spokój, a na tym można coś zbudować.

W meczu z Jagiellonią Konstantin Wassiljew strzelił wam gola z dystansu. Co jest bardziej frustrujące dla obrońcy - strata bramki po błędzie czy po bombie z 30 metrów?

- Większy ból jest oczywiście, gdy gol pada po błędzie albo gdy jest jakaś kuriozalna bramka. Kiedy rywalowi wychodzi strzał życia, łatwiej się po tym podnieść, by odrobić straty.

Przed wyjazdem do Rosji grał pan w środku obrony z kilkoma piłkarzami. Z kimś współpracowało się równie dobrze jak ze Sretenoviciem?

- Kiedy stawiałem pierwsze kroki w Cracovii, bardzo dobrze grało mi się z Tupalskim. Później z różnych powodów - kontuzji i decyzji kadrowych - nasze drogi się rozeszły.

Kto jest szefem obrony Cracovii?

- Krzysztof Pilarz. Dzięki doświadczeniu potrafi nas krzykiem poustawiać i zmobilizować. Drużyna potrzebuje takiego kapitana. Każdy dokłada coś od siebie i stara się pomagać. Szefów jest czterech albo nawet pięciu.

W tym sezonie na bokach obrony grają Jakub Wójcicki i Hubert Wołąkiewicz. Szybko znaleźli wspólny język z drużyną?

- Tak, bardzo dobrze wkomponowali się w zespół. Tak samo Grzesiek Sandomierski. Jest w trochę innej sytuacji, bo miejsce w bramce jest tylko jedno i musi czekać na szansę. W składzie nie było dużej rewolucji, co pomogło nam utrzymać stabilny poziom.

Do tej pory grał pan głównie w drużynach, które walczyły o utrzymanie. Tak było w Cracovii i w zespołach z Rosji. Teraz czas na walkę o wyższe cele?

- Na pewno jest inna atmosfera. Po wygranych jest zupełnie inaczej niż wtedy, gdy każde spotkanie gra się z nożem na gardle. Wtedy trudniej pokazać pełnię umiejętności. Gra nie jest płynna i każdy zawodnik na tym traci. Kiedy regularnie się punktuje, każdy robi krok do przodu.

Spędził pan cztery lata w Rosji. Pół roku po powrocie do ekstraklasy może pan powiedzieć, jak różni się od tej, z której pan wyjeżdżał?

- Otoczka jest inna. Ekstraklasa jest jeszcze bardziej medialna, lepiej się sprzedaje. Jest wielu młodych zawodników, którzy wchodzą i pokazują wysoką jakość. Widać, że kluby bardziej stawiają na młodych. W Cracovii też mamy ich kilku.

A poziom sportowy?

- Nie chciałbym mówić, że się podniósł, ale mecze toczą się w naprawdę dobrym tempie. Nawet w lidze rosyjskiej nieraz zdarza się kopanina. Tam są większe pieniądze i gwiazdy, które robią różnicę. Najbogatsze kluby co roku dobrze grają w europejskich pucharach. Ale druga część tabeli prezentuje poziom podobny do polskiej ligi.

Wrócił pan z Rosji jako lepszy piłkarz?

- Na pewno. Nabrałem doświadczenia, rozegrałem sporo meczów, mogłem konfrontować się z lepszymi zawodnikami. To dodało pewności siebie, przekonania, że człowiek może rywalizować jak równy z równym z gwiazdami światowego formatu.

Od kiedy Cracovia prezentuje się lepiej, eksperci zaczynają w niej szukać kandydatów do reprezentacji. Pan rozegrał w niej pięć meczów. Marzy pan jeszcze o kadrze?

- Koncentruję się na tym, by Cracovia dobrze grała. Ale każdy zawodnik marzy o reprezentacji i skłamałbym, gdybym powiedział, że ja nie. W naszym zespole jest kilku ciekawych piłkarzy, którzy mogliby zostać sprawdzeni w reprezentacji - choćby Damian Dąbrowski. Bartek Kapustka jest jeszcze młodym zawodnikiem, długa droga przed nim, ale na pewno warto mu się przyglądać.

Obserwuj @Anze_DG

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.