Grand Slam Olsztyn. Biało-czerwoni spisali się na piątkę

Udanie dla polskich męskich par rozpoczął się Grand Slam w Olsztynie. Z sześciu spotkań rozgrywanych przez biało-czerwonych aż pięć zakończyło się ich zwycięstwem. Najlepsze siatkarskie duety poznamy już w ten weekend.

Grzegorz Fijałek i Mariusz Prudel nie mogli lepiej zacząć olsztyńskiego turnieju. W pierwszym spotkaniu bez większych problemów pokonali Niemców Sebastiana Fuchsa i Stefana Widscheifa 2:0. Oba sety przebiegały pod ich dyktando, czego efektem były wygrane do 21:12 i 21:17. Sukcesem zakończył się także ich drugi występ, kiedy to stanęli naprzeciw Australijczyków Isaaca Kapa i Christophera McHugh. Tym razem jednak przeciwnicy napsuli Polakom sporo krwi, szczególnie w pierwszej odsłonie spotkania, która ostatecznie zakończyła się wynikiem 21:18. W kolejnej przewaga gospodarzy nie podlegała już dyskusji (21:11).

- Obydwa mecze zagraliśmy dobrze pod względem taktycznym - podkreśla Mariusz Prudel. - Gdy wszystko wychodzi, to gra się dużo łatwiej. Z boku mogło to wyglądać łatwo, ale dla nas każde spotkanie jest ciężkie. Teraz skupiamy się na kolejnych.

Mały zawód kibice mogli przeżyć, oglądając pierwszy pojedynek w wykonaniu Michała Kądzioły i Kuby Szałankiewicza. Po dwóch dość słabych partiach ulegli bowiem duetowi z Hiszpanii Pablo Herrera/Adrian Gavira. Polacy mieli trudności ze skończeniem swoich akcji, co skrzętnie wykorzystywali ich przeciwnicy. W drugim secie gra przez długi czas toczyła się po myśli biało-czerwonych, ale to rywale ostatecznie świętowali zwycięstwo (21:15, 23:21).

W efekcie, by awansować do dalszej fazy turnieju, Kądzioła i Szałankiewicz musieli pokonać kanadyjską dwójkę Chaim Schalak/Ben Saxton. I tak też się stało. Od początku gospodarze dominowali w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła i pewnie wygrali 2:0. - W pierwszym meczu może graliśmy słabiej, ale z przeciwnikami, którzy postawili nam wysoko poprzeczkę - przyznał Kądzioła. - Drugi ułożył się już po naszej myśli. Kontrowaliśmy jego przebieg i w pełni zasłużenie wygraliśmy.

Z kolei niemałą sensację w czwartek sprawili Piotr Kantor i Bartosz Łosiak. W pierwszym meczu po wyrównanej walce pokonali bowiem byłych mistrzów świata, Brazylijczyków Emanuela Rego i Ricardo Santosa. Dzięki wygranej 2:1 uwierzyli w siebie i z większą odwagą wyszli do drugiego spotkania z amerykańską parą Jacob Gibb/Casey Paterson. Biało-czerwoni ponownie zaskoczyli kibiców, wygrywając jakby inaczej, po tie-breaku. - Było widać zarówno w pierwszym, jak i drugim meczu, że musieliśmy gonić swoich przeciwników. Dzięki jednak publiczności to się nam udawało - mówił Kantor.

- Zagraliśmy dobrze zarówno w bloku, jak i w obronie. Punktowaliśmy też swoich przeciwników skuteczną zagrywką. Dobra komunikacja jest podstawą w naszym teamie - wtórował mu Łosiak.

Równie ciekawie było podczas zmagań pań. Kontuzja w australijskiej parze Louise Bawden/Taliqua Clancy uniemożliwiła rozegranie meczu z najlepszym polskim duetem Kinga Kołosińska/Monika Brzostek. Rywalki oddały to spotkanie walkowerem, a Polki w ten sposób bez straty seta wygrały swoją grupę i awansowały do 1/16 finałów Grand Slam w Olsztynie. Teraz ich grę będzie można podziwiać na stadionie głównym, gdzie w piątek wystąpią o godz. 13.

Jak wcześniej informowaliśmy na olsztyn.sport.pl , z zawodami pożegnały się pary Agata Trybuła/Martyna Kłoda oraz Maria Włoch/Aleksandra Stępień. Żadnej z nich nie udało się wygrać meczu w fazie grupowej, choć trzeba przyznać, że mierzyły się z wymagającymi rywalkami.

Piątek przyniesie nam ostateczne rozstrzygnięcia w fazie grupowej mężczyzn. Tego dnia także rozpoczną się pojedynki w drugiej oraz trzeciej rundzie oraz ćwierćfinały kobiety. Pierwszy gwizdek na boiskach Centrum Rekreacyjno-Sportowego Ukiel zabrzmi o godz. 9.

Więcej o sporcie z Warmii i Mazur czytaj na olsztyn.sport.pl .

Więcej o: