Piękne bramki przy Kałuży. Cracovia zremisowała z Jagiellonią

Marcin Budziński i Konstantin Wasiljew dali pokaz efektownych strzałów. Po ich golach Cracovia zremisowała u siebie z Jagiellonią Białystok.

Chcesz więcej? Polub Kraków - Sport.pl Trener Jacek Zieliński postawił na tych samych piłkarzy, którzy przed tygodniem zagrali z Koroną w Kielcach. Po cichu może liczył na powtórkę wyniku (3:0), choć miał świadomość, że łatwo nie będzie. Cracovia bije rekordy zwycięstw na wyjazdach, ale u siebie idzie jej jak po grudzie i w tym sezonie przy ul. Kałuży jeszcze nie wygrała.

Tym razem była najwyżej blisko. Już po pierwszej połowie było aż dwóch kandydatów do strzelca gola kolejki. Gdyby ktoś musiał wybrać między uderzeniem Konstantina Wasiljewa a Marcina Budzińskiego, miałby twardy orzech do zgryzienia. Oba były idealne, oba z ok. 25 metrów. Jeden w lewe okienko, drugi w prawe.

To w ogóle był mecz, który znudziłby nawet wybrednych. Cracovia już na początku rzuciła się na rywala - po kwadransie w posiadaniu piłki prowadziła 70 do 30. Zapał gospodarzy w sekundę ostudził Wasiljew. Wydawało się, że nic złego krakowianom w tej sytuacji stać się nie może, a Estończyk uderzył tak, że bramkarz Krzysztof Pilarz nawet nie zdążył się rzucić.

Budziński chwilę później mógł powtórzyć wyczyn rywala m.in. dzięki Bartoszowi Kapustce, który uciekł rywalowi i wyłożył piłkę koledze. Zresztą 19-letni pomocnik znów pokazał, że jest materiałem na świetnego piłkarza. W drużynie jest najmłodszy, a momentami wchodził w buty lidera.

W drugiej połowie tempo było wolniejsze. Krakowianie stworzyli kilka sytuacji, ale za każdym razem czegoś brakowało. "Jesteśmy lepsi" - śpiewali kibice, ale mecz skończył się remisem.

Po sześciu kolejkach drużyna Zielińskiego 11 punktów, a to i tak niezły wynik.

Więcej o: